| zapomniałem hasło | nowe konto | dodaj zdjęcie
Mapa
Nieistniejące
Komentarze Kresy Kresy + Polska Panoramy Pomoc

Za wpłaty ze zrzutka.pl oraz cegiełek kupione zostały:

  • Dyski twarde Seagate Exos X22 20TB x 2 = 2500 zł
  • Router TP Link Archer X55 AX3000 = 277 zł
  • Serwer plików NAS QNAP TS-673A-8G = 4677 zł

Przeznaczenie: kopie zapasowe strony (obecnie wykonywane są ręcznie na domowym komputerze)

zdjęcie 1 zdjęcie 2 zdjęcie 3

wczytywanie danych...

Tragedia w Osieczncy

proszę czekać...

22 styczeń 1978 r.

Słup będący obiektem na naszej stronie nie dość, że był świadkiem ogromnej tragedii to jeszcze odegrał w niej „pośrednią” rolę. Ile w tym prawdy? Nie wiem. Otóż stał się wymówką dla rosyjskiego kierowcy, który spowodował katastrofę drogową tuż koło niego.  Akcja rozegrała się w lekko mroźną noc 22 stycznia 1978 roku. Wtedy właśnie od strony Osiecznicy powoli jechał autobus „Jelcz” zielonogórskiego oddziału PKS. Należy wspomnieć, że był to wtedy, w 1978 roku ostatni dzień ferii zimowych, zaś gro pasażerów autokaru stanowiła młodzież wracająca do internatów . W sumie w pojeździe znajdowało się 59 osób. Kierowcą feralnego (jednego z ostatnich) kursu był doświadczony kierowca  Jan Ferenc. W związku  kompletem osób „na pokładzie” nie zatrzymywał się po drodze na przystankach by zabrać kolejnych. Kierował się spokojnie w kierunku Krosna Odrzańskiego. Właśnie na wysokości słupa pocztowego około godziny 20.00 z dużym impetem wjechał w autobus jadący z naprzeciwka rosyjski samochód wojskowy „KrAZ-214” będący na wyposażeniu radzieckiej jednostki na stałe stacjonującej w Szprotawie. „KrAZ” przewoził elementy mostu pontonowego, które wbiły się w autobus dokonując wewnątrz spustoszeń. Świadkowie twierdzą, że była to prawdziwa masakra. Kilkanaście godzin po tragedii kompletowano poćwiartowane i okaleczone ciała rannych i zabitych. Rannych na miejscu ratowali kierowcy nadjeżdżających pojazdów odwożąc ich do szpitala w Krośnie Odrzańskim. Rosjanie z konwoju wojskowego  początku obawiając się linczu nie wykonywali poleceń strażaków jacy szybko pojawili się na miejscu kraksy. Dopiero po zdecydowanych poleceniach zaczęli pomagać przy wyciąganiu rannych i zabitych. Radzieckim „KrAZ-em” kierował 21 letni kierowca Samwieł  Arutjanin, zaś obok niego w szoferce siedział podporucznik Wiaczesław Jełańskij. Ze względu na charakter uczestników tragedii informację o niej rozeszły się błyskawicznie trafiając także na łamy Wolnej Europy. W sumie w katastrofie zginęło  15 osób z czego nazwiska jednej z ofiar oficjalnie nie ujawniono. Na samo zdarzenie złożyły się dwa czynniki:
-  ponadwymiarowa szerokość rosyjskiego pojazdu
- zjechanie na lewy pas przez Rosjan doprowadzając do zderzenia.
Właśnie ten manewr kierowca „KrAZ-a” usprawiedliwiał faktem, iż wieczorem słup pocztowy wziął za pieszego, którego chciał w ostatnim momencie ominąć. W wyniku przeprowadzonych oględzin powypadkowych stwierdzono niesprawność obu uczestniczących w tragedii pojazdów. W Jelczu stwierdzono uszkodzenie oświetlenie po prawej stronie i uszkodzenie hamulca w  jednym z kół /nie maiło to wpływu na tragedię bowiem kierowca nawet nie zdążył dotknąć pedału hamulca) zaś w „KrAZ-ie” stwierdzono niesprawny układ kierowniczy utrudniający utrzymanie wozu w ruchu prostolinijnym.
Wokół tragedii pojawiło się wiele legend ( pijany kierowca, uciekający oficer, generał próbujący zastrzelić winowajcę Arutjanina, itd.). W rzeczywistości ślad po podporuczniku zaginął zaś kierowca został skazany na  8 lat ciężkich robót w łagrze. Jednym z drastycznych epizodów tragedii był fakt odcięcia palców ręki jednej z ofiar by ją wydobyć z autobusu bowiem straż wtedy nie dysponowała sprzętem do cięcia blach.

 

Za: "Tajemnica Wilczego Jaru" Paweł Zyzak 2013

 

 

 

 

 

 

 

 

Skomentuj artykuł
Kontakt do administratorów strony Fotopolska.Eu: | Regulamin serwisu: https://fotopolska.eu/2,artykul.html
© Copyright 2012 Neo & Siloy
Kolokacja serwerów Amsnet