Windelbahn - Zakręcony Tor. Był to centralny punkt tajemniczego święta obchodzonego niegdyś w mieście.
Według badań dr. Piotra Andrusieczko z poznańskiego Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza, Święto Zakręconego Toru było dalekim odbiciem zachodniosłowiańskich, pogańskich obyczajów. Święto obchodzono w Słupsku cyklicznie, co siedem lat. Pierwszy raz opisał je pastor Haken w 1784 r.
Pierwsza wzmianka o tym dziwnym obyczaju pochodzi z 1694 roku. Jej autorem jest nieznany student teologii wędrujący przez Pomorze. Obaj pisali o tym, że święto ma już swoją długą tradycję.
Zakręcony Tor był festynem ulicznym, który miał swoją kulminację w niezwykłej budowli w kształcie labiryntu. Zabawa polegała na tym, że prowadzący festyn miał dojść do jego środka bez wywrotki. Podróż utrudniało mu dwóch swawolnych błaznów.
Pierwotne miejsce lokalizacji budowli Zakręconego Toru znajdowało się na dzisiejszym skrzyżowaniu ulic Słowackiego i Prostej w pobliżu kościoła ewangelicko - augsburskiego. Można je znaleźć na tzw. mapie Schaffa z 1811 roku.
- Na placu o obwodzie 190 metrów i średnicy 47,1 metra, nie wiadomo, kiedy wzniesiono spiralną, drewnianą, słupową budowlę o niewyjaśnionej genezie zwaną Windelburg albo Wandelburg, czyli Zakręcony Tor. Otaczał ją niski wał i drzewa - mówi nam Szalewska.
Tor miał 18 zwojów i otaczało go 20 drzew. Został zniwelowany w chwili budowy szosy na Kobylnicę. Później przeniesiono go w okolice gazowni. Ostatni raz święto odbyło się w latach 30 ubiegłego wieku. Wciąż czeka, aż ktoś przywróci je do życia.
Na podstawie artykułu M.Kowalskiego z 9 marca 2007 zamieszczonego na stronie gp24.pl