Budynek młyna znalazł swoje miejsce w historii polskiej kryminalistyki a także literatury („Ludzie Bezdomni” Żeromskiego). W tym właśnie miejscu w dniu 4 lutego 1922 roku około godziny 22.00 miał miejsce masowy mord na rodzinie i pracownikach młynarzy Stanisława i Marii Reglów . Ofiarami były 8 letnia córka Zofia (torturowana), brat młynarza Antoni (54 l) torturowany, dwóch czeladników Orzechowski i Winiarek (40 l), kominiarz z Piaseczna Aleksander Kraszewski. Ostatni trzej zostali zastrzeleni. Ranni zostali: korepetytor Antoni Małek (student), 9 letni syn Zygmunt/Henryk (znaleziony pod łóżkiem), bez obrażeń przeżyła 8 letnia córka Irena schowana w pościeli podczas zbrodni. We młynie znaleziono też żywą, schowaną w otrębach na strychu służąca Marię. Napad miał charakter rabunkowy. Po wymuszeniu informacji od Zofii i Antoniego skradziono ubrania, kosztowności i pieniądze (ponad milion Marek na budowę pobliskiego kościoła). Policja ustaliła podejrzanych dzięki zeznaniom świadka Romana Grzędy który w pobliżu domu widział jednego z mieszkańców Skolimowa Kazimierza Krasnodębskiego. Po nitce do kłębka znaleziono winnych – tzw. „bandę Góralskich” znaną w okolicy ze swoich występków, założoną w 1919 przez członków rodziny Góralskich. Finalnie liczyła ponad 50 osób i działała na ternie kilku województw (140 rozbojów i 36 morderstw). Po dokładnym śledztwie i sprawdzeniu wielu informacji bandę praktycznie całą z czasem wyłapano. Okazało się że inspiratorem napadu był kuzyn Kazimierza Krasnodębskiego – Tadeusz. Sprawcami napadu w Skolimowie oprócz Krasnodębskiego byli Walenty i Teodor Góralscy ich koledzy Laudański, Rybicki i Gnoiński. To był drugi napad tej grupy w ciągu doby a rozochoceni pierwszym sukcesem do młyna poszli na rauszu. Wyrok śmierci na jednego z braci Góralski zapadł po krótkim procesie i został wykonany w Łodzi w listopadzie 1922 roku. Drugi brat podobnie jak Rybicki zginął w strzelaninie przy próbie ujęcia bandytów. Pozostali stanęli przed sądem w maju 1923 roku gdzie zasądzono wyroki śmierci.