|
starsze nowsze oceń zdjęcie | skomentuj ocenę | 13 głosy | średnia głosów: 6
6 października 2020 , Ogólny widok na tylną elewacje budynku.Skomentuj zdjęcie |
Dodane: 28 lutego 2024, godz. 8:40:34 Autor zdjęcia: vetinari Rozmiar: 2500px x 1657px Aparat: Canon EOS 200D 1 / 100sƒ / 8ISO 10010mm
0 pobrań 337 odsłon 6 średnia ocen Poprzednie i następne zdjęcia vetinari Obiekty widoczne na zdjęciu
Poczta więcej zdjęć (13) Zbudowano: 1931 W Cieszynie, przed podziałem miasta, funkcjonowały dwa odziały poczty. Poczta nr 1 na rynku oraz nr 2 w północnym skrzydle Dworca Centralnego W związku z podziałem miasta, odział nr 2 zaczął pełnić funkcję poczty Czeskiego Cieszyna. Niewystarczające warunki lokalowe spowodowały podjęcie decyzji o budowie tymczasowych baraków w 1924 r. Drewniane baraki ustawiono za południowym pawilonem dworca, w miejscu, gdzie znajdowała się Restauracja Ogrodowa Dworca Centralnego . Ten obiekt powstał w latach I wś. W prasie lokalnej nieustannie skarżono się na okropne warunki jakie panowały w barakach. Właściwy gmach poczty rozważano zbudować naprzeciw dworca kolejowego (w 1924 r.). Ostatecznie na przełomie 1930 / 1931 roku wybudowano nowy gmach poczty z przylegającymi do niej garażami. Projekt opracował inż. Zdražil z Pragi, a prace budowlane wykonała firma inż Joža Dvořák z Śląskiej Ostrawy. Miejscowy budowniczy Eugen Fulda zaproponował niższe koszty, pomimo tego wybrano droższy wariant. Z racji, iż firma budowlana była pozamiejscowa, uskarżano się na przewlekłość prac. Nowy budynek został oddany do użytku w 1931 r. Koszt budowy wynosił 2 500 000 kcz. Na parterze umieszczono okienka na listy i na paczki, samodzielne okienko przeznaczone do oclenia przesyłek i oddział spedycji. Na pierwszym piętrze zlokalizowano kancelarię naczelnika poczty i okienka do usług finansowych. Na drugim piętrze znalazł się telegraf i budki telefoniczne. Obecnie w miejscu dawnych pocztowych garaży znajduje się przejście podziemne. W sierpniu 1930 r. Sielsia pisała o skandale odnośnie zamierzanej budowy poczty. Koszt budynku miał wynieść 1,5 miliona koron. Najtańszą ofertę w konkursie złożyła firma budowlana Fuldy i to w wysokości 1 408 350 koron. Uważano zatem, że w konkursie tym zwycięży firma, która złoży najniższą ofertę. Tak się jedna nie stało. Powodem niżesz oferty Fuldy był fakt, iż mniej więcej w tym samym czasie budowano "Piast" wobec czego wydatki byłyby niższe - bliskość składowiska materiału itp. Ministerstwo Poczty jednak zdecydowało inaczej, gdyż uważała, że tak niskie koszty budowy niemiecka firma nie jest w stanie dotrzymać. Wobec czego budynek został przekazany firmie budowlanej Joža Dvořák z Śląskiej Ostrawy, który był droższy o 150 tys. koron, a więc ostateczny koszt budowy osiągnął 1552755 koron. W ten sposób dyskryminowano niemieckich budowniczych, przekazując budowę wyłącznie czeskiemu budowniczemu pomimo, iż koszt był znacząco wyższy. W dodatku było to sprzeczne z sytuacją gospodarczą i kryzysem ekonomicznym, czyli tzw. Wielki kryzys, który trwał w latach 1929-1933. Zwracano też uwagę na podatników, którzy są w ten sposób okradani przez państwo, które decyduje się na wyższe koszty budowy. Ponadto całe to zajście dyskryminowało niemieckich budowniczych tylko z racji ich narodowości, dlatego też niemieckie partie rządowe chcą wnieść tę sprawę do parlamentu. W marcu 1932 r. budynek starej poczty nadal istniał i zastanawiano się jak długo jeszcze będzie szpecił okolice dworca kolejowego. Ponoć urząd zabytków w Pradze nie chciał wydać zezwolenia. Jednak ta ruina nie nadawał się już na renowację. Uważano, że jej rozbiórką mogłoby się zająć paru bezrobotnych, dla których byłaby praca na parę dni albo do momentu, kiedy silniejsza burza sama ją zburzy. Zakończenie prac budowlanych zostało zaplanowane na 1 października 1931 r. W czerwcu 1931 r. kładziono kabel telefoniczny z nowego budynku poczty do polskiej części miasta. W 1923 r. pisano: Preliminarz państwowy na rok 1924 przewiduje budowę nowych budynków w Cz. Cieszynie i tak: Na rozbudowę dworcowego urzędu pocztowego w Cz. Cieszynie wstawiono do preliminarza państwowego na rok 1924 sumę 200.000 Kcz. W 1924 r. psiano: Budowa poczty, nastąpi nie tak prędko może dopiero za 1—2 roków, a nie na projektowanem podotąd miejscu naprzeciw dworca kolejowego, lub na miejscu dotychczasowej w większych rozmiarach, lecz pomiędzy dworcem i mostem kolejowym, gdzie obecnie stoją baraki. Zebudowana zostanie powierzchnia wynosząca 550 m2. W 1926 r. pisano: Cz. Cieszyn. (Z posiedzenia z a s t. miejskiego.) Drugie posiedzenie zwołał burmistrz na 22, stycznia i zeszło się 33 członków. Burmistrz podaje do wiadomości, że dyrekcja poczt zamierza przenieść pocztę pociągową z Cz. Cieszyna do Mor. Ostrawy. Przez to zostałoby przeniesionych 12 urzędników z ogólnym rocznym dochodem 250.000, Opodatkowanie tej sumy straciłoby miasto. Rada miejska uchwaliła wysłać do dyrekcji poczt i koleji delegację, w skład której wchodziliby także tutejsi kupcy i przedsiębiorcy, by przeciw temu przeniesieniu protestować. W tym samym roku pisano: Co do przeniesienia poczty pociągowej z Cz. Cieszyna do M. Ostrawy, przyrzeczono delegacji, że w najbliższych 2 latach ono nie nastąpi. W 1927 r. pisano: Kto w pierwszych dniach miesiąca wstąpi do urzędu pocztowego, temu przedstawi się widok, przypominający czasy, kiedy umysły straszyły jeszcze karty chlebowe. Na malutkiej przestrzeni tłoczy się od rana do wieczora kilkadziesiąt ludzi nie mogąc doczekać się, kiedy przyjdzie na nich kolej i kiedy będą mogli nareszcie nadać pieniądze. Przekleństwa tak się tylko sypą a nieraz zdaje się, że ściana drewniana, dzieląca strony od urzędników runie pod naporem tylu ludzi. Bardzo przyjemnie też i hygieniczne to w obecnem czasie grypy wdechać wyziewy tylu ludzi a nie mniej przyjemnie dla urzędników, którzy chociaż niewinni słuchać muszą różnych docinków i słusznych, choć gorzkich uwag. Jest to skandal nad skandalami. Mamy na Śląsku aż 8 postów, ale nikt naszym urzędem pocztowym zająć się nie chce. Takiego „kurnika" mieszczącego urząd pocztowy nie znajdziesz ani w tej najzapadlejszej wiosce a tu w mieście takiem jak jest Cz. Cieszyn z tak wielką frekwencją, ludność od tylu lat męczyć się musi i tłoczyć w niem. Na niejednokrotne interwencje w tej sprawie przez zastępców miasta, w Pradze usłyszeli tylko obietnice, że się będzie budowało urząd pocztowy, ale o zrealizowaniu dotąd ani słychu. A byłby już czas rzeczywiście najwyższy żeby skandaliczne te stosunki nareszcie zostały usunięte. W 1927 r. pisano: co do budowy gmachu na pomieszczenie poczty dowiedziano się w minist. poczt i telegr., że odnośny akt leży już od dłuższego czasu w ministerstwie finansów, gdzie go już nawet załatwiono. Jednakowoż budowy nie było możno rozpocząć, ponieważ Polska życzyła sobie mieć urząd celny na własnem terytorjum, a dopiero później zgodziła się na wspólny urząd celny w Cz. Cieszynie. Odnośna hala rewizyjna powstanie między dworcem kolej, a pocztą nową. Budowa poczty jeszcze latoś rozpisaną będzie. W 1929 r. pisano: Stosunki w tut, urzędzie pocztowym są już od szeregu lat prawdziwą ostudą. Umieszczenie tak wielkiego urzędu w takim maleńkim, nędznym baraczku, a to jeszcze w mieście pogranicznem, to zaprawdę jest dowodem, jak mało istnieje w Pradze wyrozumienia dla potrzeb kraju naszego. Urząd pocztowy miał być tylko przejściowo na krótki czas umieszczony w tymto przybocznym trakcie dworca kolejowego prowizorjum to trwa już ośm i pół lat i jest prawdziwem martyrjum tak dla publiczności, jak dla urzędnictwa, które zmuszone jest spełniać swoje obowiązki w tak nędznych warunkach. W tym samym roku pisano: Nędzne, liche, ćmawe, wilgotne prowizorjum, zbudowane naprędce w roku 1920, by pomieściło pocztę „prozatim", czyli jak wówczas mówiono, na rok, co najwięcej na półtora roku. A teraz oto to nędzne prowizorjum trwa już niespełna lat dziesięć. Wszelkie prośby, żale, krytyka nic nie pomagają. Był tu nawet przed kilku laty ówczesny minister poczt, Dr. Nosek i zwiedził tęto sławną budowę. Ale ponieważ nie przybył do nas w charakterze urzędowym, ale jako polityk na zgromadzenie polityczne, to też budowy nie chciał ani widzieć, zatrzymał się tam zaledwie kilka minut, odszedł a wszystko pozostało po staremu. Na ostatniem posiedzeniu zastępstwa gminnego referował burmistrz Kożdon, że minionej soboty zjechała się tutaj większa komisja, jakich 10-ciu panów, z Opawy, Berna i Pragi, by co do tejto „ostudy" powziąć ostateczne uchwały. Burmistrz Kożdon domagał się ja knajrychlejszego rozpoczęcia budowy, gdyż stosunki na naszej poczcie są już wprost nieznośne. Ludność dawno już straciła zaufanie, żeby wszystkie te komisje miały się jeszcze na co przydać. Tak opowiadał członek zastępstwa gm., że od roku 1920 odbyły się każdy rok co najmniej dwie takie komisje. Zjechało się już około 20 razy po 10 panów, pokiwali głowami, spisali protokoły i odjechali. Następnie spisali rachunki za djety, ale z budową ani o krok naprzód. Czyż niema żadnej instancji w państwie, która by położyła kres takim stosunkom? Pieniądze na budowę były już powtórnie wstawione w budżecie państwowym, a przecież do budowy nie doszło. Wystarczy, że akt pozostanie leżeć niekiedy niemal rok cały na stole jakiegoś urzędnika w ministerstwie, pozycja w budżecie przepada a „ostuda" trwa dalej „docela klidne". Brak należytego dozoru nad urzędnikami spowoduje, że jakiś tam referencik „docela klidne" załatwia tylko te akty, do których ma ślinkę, zaś inne mogą się całemi laty odleżeć. Niemal w każdej wiosce stoi nowa czeska szkoła. Na te cele znajdą się pieniądze i znajdzie się poganiacz, który nie dozwoli, by urzędnik zasypiał nad aktami. Zaś na poczcie są urzędnicy od 9 lat zagrożoni na zdrowiu, publiczność skandalizuje się i złorzeczy, ale to wszystko wszechwładnego biurokratę nie pali. W ostatnim czasie opuścił urzędnik na poczcie służbę i odszedł z Cieszyna, twierdząc, że wśród takich stosunków nie jest wstanie pełnić służbę. Zaszły już też gorsze wypadki. A wszystko nic nie pomaga. Zobaczymy, co uczyni nowy minister poczt. Ale kilkaset tysięcy na budowę poczty dotychczas się nie znalazło. W sierpniu 1930 r. pisano: W ostatnim czasie dowiedziała się publiczność o jaskrawym wypadku, który ilustruje jak się to u nas gospodaruje z groszem podatkowym. Gazety podały wiadomość o rozpisaniu i zadaniu budowy poczty w Cz. Cieszynie. Budowa była preliminowana na okrągło półtora miljona Kcz. Najtańszą ofertą podała firma architekta Fuldy z Cz. Cieszyna. Była bowiem o 150 000 Kcz tańszą od następnej najtańszej firmy. Oczekiwano przeto, że budowa ta będzie zadaną firmie Fuldy jako najtańszej, ale Minist. poczt, oddało budowę tę firmie Joża Dworak ze Śląsk. Ostrawy za 1.552.755 Kcz podczas gdy Fulda oferował za 1,408.350 Kcz. Najciekawszym jest wszakże, czemu Ministerstwo tak sobie postąpiło. Oto urzędnik min. napisał, że oferta firmy Fulda zdaje się mu być zbyt niską, że by firma nie dała gwarancji, budując za tak niską cenę. To już naprawdę niezwykły przykład na co sobie biurokracja ministerialna pozwala. Firma Fuldy istnieje na miejscu przeszło 60 lat. Wybudowała w Cieszynie i w całem kraju wielki szereg najznakomitszych budów; aż tu naraz jakiś pan z Pragi pisze, że firma ta nie daje gwarancji należytego wykonania budowy. Cóż na to powiedzieć? Do tego doszło też jeszcze do publicznej wiadomości, że firma p. Dworaka tworzyła razem z firmą niejakiego budowniczego Kuczery wspólną firmę, która do niedawna znajdowała się w konkursie. Ta to firma daje rzekomo lepsze gwarancje należytego wykonania budowy? Że firma Fuldy mogła podać znacznie niższą ofertę, tłumaczy się tern, że równocześnie buduje wielki hotel Towarzystwa oszcz. i zal. a to naprzeciw budowy poczty, tak, że przybory maszyny budowlane, dowóz materjalu i inne stoją już na miejscu, pozwalałyby poczynić różne zaoszczędzenia. Opinja publiczna tłumaczy sobie zajście to tak, że arch. Fulda tylko dla tego nie otrzymał budowy, ponieważ jest Niemcem a Dworak dlatego otrzymał, że jest Czechem. Czemu to ministerstwo niema odwagi przyznać się do takiego stanu rzeczy? Któż to ma uwierzyć, że fa. Fulda nie daje takich samych albo lepszych gwarancyj jako fa. Dworak. Ministerstwa zadawają rocznie budowy za kilka set miljonów Kcz. Jeżeli wszędzie tak się gospodaruje jak w naszym wypadku, to łatwo sobie wyrachować można, ile to miljonów koron rocznie pochłania szowinizm narodowy. Jak to ludność nie czeska ma uzyskać zaufanie do objektywności i sprawiedliwości władz, jeżeli dowiaduje się o podobnych wypadkach? Prace budowlane ruszyły w sierpniu 1930 r. ul. Dworcowa (Nádražní) więcej zdjęć (788) Ulica powstała w 1888 r. i przypisana była do dzielnic Saska Kępa oraz Kamieniec. Pierwszy raz o konieczności budowy drogi informowała prasa lokalna w styczniu 1887 r. Potrzeba ta wynikała z podjętej w 1885 r. decyzji o budowie nowego dworca kolejowego w miejscu, do którego nie prowadziła żadna droga lub chociażby ścieżka. Po raz pierwszy przebieg przyszłej drogi został zaznaczony na mapie miasta z 1885 r., aczkolwiek na mapie z 1883 r. (latarnie uliczne) zarys ten również się pojawia, jednak nitka ta została nałożona później - rewizja. Zatwierdzenie trajektorii drogi przez władze miasta potwierdza wydana w 1885 r. zgoda na budowę rogowej kamienicy , która jako pierwsza określiła przebieg komunikacji względem narożnika z ul. Saska Kępa. Na budowę drogi został rozpisany w grudniu 1887 r. przetarg. Prace były nadzorowane i najprawdopodobniej również finansowane przez "Biuro budownicze sekcji Kolei Północnej" (Baubüro der Nordbahn-Section Teschen). Droga prowadziła przez działki należące do Johanna Tetli. We wrześniu 1888 r. musiano z powodu budowy gmachu dworca kolejowego przenieść główny gazociąg. Nazwa robocza ulicy brzmiała Zufahrtsstraße (droga dojazdowa). Od 1888 r. pojawia się nazwa Bahnstrasse. Właściwą nazwę ulicy nadano w marcu 1892 r. i brzmiała Bahnhofstrasse (w polskiej prasie stosowano nazwę ul. Kolejowa). Jej nazwa odnosiła się do nowego dworca kolejowego . W 1889 r. mieszkańcy skarżyli się na brak chodnika, dlatego w październiku tego samego roku został wykonany od strony torowiska. Chodnik ten o nawierzchni piaszczystej połączył się z istniejącym już odcinkiem przed samym budynkiem dworca kolejowego, który był wykonany z trwałego materiału jakim były kamienne płyty. W kwietniu 1891 r. i 1892 r. mieszkańcy miasta ponownie skarżyli się na brak chodników z prawdziwego zdarzenia. Uważano to za skandal, by dwa lata po wzniesieniu nowego dworca nadal ich nie było. Zwracano uwagę, że w ulewne dni powstawało błoto, przez które musiano się przedzierać lub skakać ponad kałużami. Przekonywano, że nie wszystkich stać na korzystanie z dorożki. Sugerowano, by tak bogate instytucje prywatne, jak Kolej Koszycko-Bogumińska oraz Kolej Miast Śląskich, same wybudowały, choć skromne chodniki. W 1894 r. poprowadzono wzdłuż drogi wodociąg. W 1895 r. wybrukowano odcinek drogi pomiędzy ul. Saska Kępa i obecną ul. Štefánika. Przy tej okazji prasa lokalna ironicznie odnotowała, iż dla koni ulica ta została usłana kostką brukową, natomiast dla ludzi wciąż nie ma chodników. Ponadto napisano: w skomplikowanych relacjach prawnych, które odnoszą się do tej drogi, nie wiadomo, kto powinien być pociągnięty do odpowiedzialności. W październiku 1897 r. wykonano chodnik z prawdziwego zdarzenia, który zastąpił w ten sposób istniejący od 1889 r. chodnik o piaszczystej nawierzchni. Przy okazji prasa lokalna przypominała władzom miasta, by dbali o czystość chodników. Koszty z tym związane zostały podzielone pomiędzy miasto, Powiatowy Wydział Drogowy, Kolej Koszycko-Bogumińską oraz Kolej Miast Śląskich. W tym samym roku wykonano kanalizację ściekową, która biegła wzdłuż hotelu "Central Bahnhof" a następnie skręcała w stronę obecnej ul. Štefánika. W 1900 r. odnowiono od strony stacji kolejowej stary drewniany płot (wzdłuż całej ulicy). W kwietniu 1905 r. władze miasta rozważała naprzeciw dworca zbudować gmach teatru. Chodziło o jeden z trzech wariantów lokalizacji. W 1906 r. droga została wydłużona o odcinek pomiędzy obecną ul. Graniczną i Strzelniczą. Wcześniej, ulica ta należała do tzw. Nowej Sibicy - dzielnicy sąsiedniej wsi Sibica . W Książce Adresowej Cieszyna z 1906 r. widnieje adnotacja: Die zu Teschen gehörenden käufer von Neu - Schibitz (należąca do Cieszyna nabyta od Nowej Sibicy). Na odcinek ten nawiązywała droga wewnętrzna dworca towarowego . W marcu 1920 r. zarząd Kolei Koszycko-Bogumińskiej zamierzał w miejscu, gdzie obecnie znajduje się Hotel Piast oraz sąsiednie budynki aż po skrzyżowanie z obecną ul. Čapka. wybudować nowy dworzec kolejowy (patrz plany). Pierwsze tego typu zamiary można wyśledzić już w styczniu 1917 r., wtedy koszt nowego gmachu obliczono na 2 miliony koron. Powodem miał być wzmożony ruch kolejowy, któremu nie starczał już stary dworzec. Oprócz budynku dworca zamierzano również wznieść budynki dla dyrekcji, która jak dotąd wynajmowała prywatne lokale przy ul. Hoheneggera. Dla tak ambitnego celu zarezerwowała sobie u władz miasta parcelę sięgającą aż po drukarnię Kutzera. Ponieważ gmach nowego dworca stanąłby na samym środku ul. Dworcowej, wobec czego ulica ta stałaby się nie przejezdną. Dlatego budowniczy Carl Friedrich przedstawił projekt nowego połączenia ul. Strzelniczej z ul. Główną. Nowa linia miała biec ul. Havlíčka, przecinając rynek i nawiązując na ul. Ruchu Oporu. Oprócz nowego gmachu dworca kolejowego rozważano również inny wariant, a mianowicie budowę gmachu dla dyrekcji Towarzystwa Górniczo-Hutniczego (TGH powstało 1 stycznia 1906 r.). Ten wariant pojawił się już w 1906 r. - budowniczym miał zostać Albert Dostal. Oprócz tego zaistniał jeszcze trzeci wariant, który wniosła Macierz Szkolna dla Księstwa Cieszyńskiego, która w tym samym miejscu planowała zbudować tzw. konsum nauczycielski. Ostatecznie budynek ten stanął przy ul. Illicha . Należy dodać, iż obszar zarezerwowany dla nowego dworca kolejowego nie został nigdy zabudowany, w wyniku czego powstał istniejący po dziś dzień szeroki bulwar. Trzeba jednak zaznaczyć, iż obszar ten został około 1927 r. zwężony o 15 m, albowiem władze miasta uznały, iż na części niewykorzystanej działki można by zbudować kamienice. W marcu 1920 r. na posiedzeniu gminnym uchwalono rozszerzyć dotychczasową ścieżkę prowadzącą wzdłuż nasypu kolejowego pomiędzy ul. Wiaduktową i ul. Saska Kępa. Po regulacji miała posiadać 15 m szeroką jezdnię i miała służyć pieszym oraz motoryzacji. Oprócz tego podjęto uchwałę o sprzedaniu tzw. działek Altmanna (działki te znajdowały się w miejscu wspominanej ścieżki), które były mieniem miasta i które przeznaczono pod zabudowę. Regulacja (tylko fragmentaryczna) owej ścieżki przebiegła dopiero w 1921 r. Do użytku publicznego oddano ją 20 października 1921 r., co miało ścisły związek z otwarciem w tym miejscu przyziemnych pawilonów handlowych . Pawilony te były rozwiązaniem tymczasowym, zanim zostaną zaprojektowane i wybudowane nowe kamienice. W tym okresie odcinek ten nie był jeszcze częścią składową ul. Dworcowej, dlatego też posiadał własną nazwę, którą zaproponował pod koniec 1926 r. ing. Walter Fulda. W języku czeskim stosowano nazwę: Na valech, U hráze lub Na hrázi. W języku niemieckim stosowano nazwę: Am Damm, natomiast w języku polskim: Na grobli, Na nasypie lub U tamy. Nazwa ta odnosiła się do pobliskiego wysokiego nasypu kolejowego. W 1929 r. na odcinku tym wykonano kanalizację ściekową, którą przeprowadził Anton Wicherek oraz wodociąg, który zrealizował Max Wrana. Ponadto w październiku tego samego roku przebiegła regulacja polegająca na rozbudowie dotychczasowej ścieżki na ulicę z prawdziwego zdarzenia. Początkiem 1930 r. nawierzchnię wybrukowało przedsiębiorstwo Rudolfa Pierniczka. Prace te poprzedzał przetarg, do którego zgłosiły się aż cztery firmy, najtańsze były: Czeczotka z Opawy (81700 kcz) oraz Pierniczek (82600 kcz). Oficjalne otwarcie nowego odcinka drogi, która została wcielona do ul. Dworcowej, nastąpiło 26 maja 1930 r. o godzinie 10:00. W 1925 r. miasto zakupiło 10 małych i tyle samo dużych kubłów na śmieci, które zainstalowano m.in. wzdłuż ul. Dworcowej. W 1926 r. na odcinku, gdzie dotąd obszar był niezabudowany (m.in. przed dworcem kolejowym), powstały nowe kępki zieleni oraz posadzono drzewka. W ten sposób nawiązano na istniejące już fragmenty w zabudowanej części ulicy. Ponadto pasma zieleni zostały ogrodzone ozdobnym płotkiem. Natomiast pierwotne ogrodzenia z drutu zostały usunięte, gdyż były niewystarczające i nie zabraniały dziatwie w deptaniu trawy. Również w tym samym roku przeprowadzono kanalizację ściekową (chodziło o pierwotny odcinek ul. Dworcowej) prace te przeprowadziła firma budowlana Maxa Wrany. W 1930 r. zainstalowano pompę stacji benzynowej. W tym samym roku poszerzono chodnik na odcinku od skrzyżowania z ul. Saska Kępa po skrzyżowanie z ul. Štefánika. Chodnik o szerokości 2,5 m i pokryto asfaltem. Również w tym samym roku Stowarzyszenie dla upiększania miasta zainstalowało wzdłuż nowego odcinka ulicy, gdzie dotychczas znajdowały się cztery stare ławki zupełnie nowe i wygodne a w roku następnym żywopłot. W czerwcu 1931 r. kładziono kabel telefoniczny z nowego budynku poczty do polskiej części miasta. W styczniu 1933 r. został zamknięty dla ruchu samochodowego odcinek pomiędzy ul. Wiaduktową i ul. Saska Kępa. Za nieprzestrzeganie tego zakazu karano kwotą wysokości 5 kcz. W listopadzie 1933 r. władze miasta odrzuciły projekt budowy pawilonu fryzjerskiego na działce należącej do dworca kolejowego, który znajdował się na przeciw hotelu "Central". Główny sprzeciw wyrażało Stowarzyszenie dla upiększania miasta. Ponadto zwracano uwagę, że w mieście znajduje się dużo pustych lokali handlowych, gdzie zakład fryzjerski mógłby się znaleźć. Innym argumentem sprzeciwu była nieestetyczność takiego pawilonu (budy). Również w listopadzie tego samego roku przeprowadzono brukowanie narożnika pomiędzy hotelem Polonia, sklepem Červenki oraz gazownią miejską. W 1935 r. w pobliżu przejścia podziemnego Demelloch zamierzano zainstalować zegar. Było to podyktowane usunięciem zegara z kamienicy Antonii Doffek przy obecnej ul. Głównej . Ostatecznie zegar pojawił się na rogowej kamienicy Pollaka w 1936 r. W 1937 r. na ulicy doszło do wypadku - został przejechany samochodem zamiatacz uliczny Juraszek. W 1938 r. Stowarzyszenia Opieki i Upiększania Zieleni zamierzało zakupić stację meteorologiczną, która miała stanąć naprzeciw dworca kolejowego. W tym samym roku "národní združení" zamierzało zbudować pomnik Kramářowi. Jako jedno z miejsc proponowano przed dworcem kolejowym. Od 1 lutego 1939 r. sprzed dworca kolejowego wyruszał autobus przedsiębiorstwa komunikacyjnego Jana Molina . Miejskie autobusy kursowały pomiędzy dworcem kolejowym a Powiatową Kasą Chorych co 15 minut. W lipcu 1939 r. powstał tzw. policyjny odwach, który miał usprawnić służbę policji o bezpieczeństwo w tej części miasta. W tym samym okresie narożniki na głównych skrzyżowaniach ogrodzono łańcuszkami z racji bezpieczeństwa przechodniów przed samochodami. Zmiany nazwy ulicy były następujące: 1920 - 1938 Bahnhofstrasse – Nádražní ulice. W języku polskim stosowano nieoficjalną nazwę ul. Dworcowa, gdyż w tym okresie miasto posiadało tylko czesko-niemieckie nazwy ulic. Po przyłączeniu w październiku 1938 r. Czeskiego Cieszyna do Polski jej nazwę zmieniono na ul. Gen. Bortnowskiego. W latach 1939 -1945 Bahnhofstrasse, 1945 – 1948 ul. Nádražní, 1948 - 1990 ul. Gottwaldova, od 7 lutego 1990 r. aż po współczesność ul. Nádražní. Po wprowadzeniu dwujęzycznych nazw ulic w 2007 r. również ul. Dworcowa. |