Na mapach Polski wciąż figurują wsie, których tak naprawdę nie ma. Co roku wyludniają się następne. Wzdłuż granicy z Rosją powstaje pas ziemi bezludnej.
O statni człowiek wyjechał z Żardyn dziesięć lat temu. W Warszkajtach, pierwszej gminnej wsi z własnym wodociągiem, ostatni mieszkaniec zmarł przed czterema laty. Wmiejscu, w którym dwadzieścia lat temu tętnił życiem Gierczyn, trudno znaleźć ślady domów. W Mędrzykach zamieszkany jest jeden rozwalający się dom. W Dębach -- cztery, w Reszkowie -- dwa. Do Malinowa, w którym żyje jedna osoba, trudno dojechać.
Ze stykającej się z obwodem kaliningradzkim gminy Górowo Iławeckie zniknęły w latach siedemdziesiątych Marszkajty, Rymławki, Garbniki, Suszyna, Żuławy, Mątyty, Wężykowo. W ciągu ostatnich dziesięciu lat opustoszał Okopek, Samuny, Kotławki, Warszkajty. Opustoszało Włodkowo (pozostały trzy rodziny) , Lisiak (trzy rodziny) , Worszyny (trzy rodziny) . Tylko w ciągu ostatnich trzech lat, w liczącej teraz 8324 mieszkańców gminie ubyło sto dziewięć osób. Rozpadają się opuszczone siedliska w Łaskiejnach i Malejdach w przygranicznej gminie Sępopol. W Bartoszycach nikt już nie pamięta o Gramsławkach, dużej wsi z własną szkołą. Wyludnia się Posłuszne i Brzeźnica. W elbląskiej gminie Lelkowo zniknęła popegeerowska wieś Kildajny i gospodarskie Mędrzyki. Od dziesięciu lat nie ma już Mlecznika. W Jarzeniu pozostali sami starzy ludzie. Nikt nie prowadzi statystyk umarłych wsi. Wiele nazw figuruje jeszcze na najnowszych mapach. Przydrożne drogowskazy wciąż wskazują dojazdy do nie istniejących miejscowości.
Drogowskaz z napisem "Warszkajty 4 km" wygląda jak nowy. Leśna droga przypomina jedną z tras wyścigu "Camel Trophy". Głębokie dziury wypełnione wodą, błotne koleiny sięgające po osie. Uczucie, że jedzie się w nieznaną pustkę, towarzyszy każdemu, kto dał się zwieść drogowskazowi. Za kolejnym piaszczystym wzgórzem droga rozpływa się w płaską dolinę. Dziczeją śliwy, jabłonie. Gąszcze bzów znaczą miejsca, w których jeszcze osiem lat temu stały domy. Kamienne schody wiodą donikąd, resztki murów, ceglany komin i zagubiona w pustce kapliczka to ostatnie ślady po Warszkajtach. Przed wojną wieś liczyła sto dwanaście gospodarstw. Leżała półtora kilometra w linii prostej od Preusische Eylan (Iławka Pruska) , miasta dwudziestotysięcznego, stanowiącego o dostatku otaczających je wsi. W Warszkajtach nie było chaty, w której gospodarze nie wynajmowaliby izby uczniom i czeladnikom zmiasta. Wieś miała światło, wodociąg, szkołę ośmioklasową, sklep, kuźnię, strażacką remizę, świetlicę, nawet łączność telefoniczną. Wojna zniszczyła to wszystko. Nowa granica odcięła Warszkajty od miejskiego zaplecza, zepchnęła na koniec nowego państwa. Za plecami postawiła zasieki z kolczastego drutu, oraną codziennie ziemię i strażnicze wieże. Droga, która dawniej prowadziła do Królewca, nagle się urywała, wiodła już tylko donikąd. Jeszcze siłą rozpędu i nadziei nowych mieszkańców, po wojnie w Warszkajtach szumiało życie. Wincenty Jodo przyjechał tu w 1947 roku. Był synem bezrolnego chłopa z wołyńskich dóbr hrabiego Tyszkiewicza, żołnierzem II Armii Wojska Polskiego. Po wojnie został wopistą i osiadł w placówce utworzonej w Warszkajtach. Doskonale pamiętał popłoch, jaki w tutejszych gospodarzach wzbudził ogłoszony na przełomie lat czterdziestych i pięćdziesiątych przymus wstąpienia do spółdzielni rolnej. Najlepsi uciekli, a zawiązaną siłą spółdzielnię rozwiązano w 1956 r. Najlepsza ziemia nie wróciła już do gospodarzy. Trafiła do pobliskiego pegeeru. Rdzenni mieszkańcy -- Niemcy i Mazurzy, którzy jeszcze trzymali się ojcowizny, wyjechali w latach siedemdziesiątych do RFN. Warszkajty znalazły się na drodze prowadzącej wprost do unicestwienia. Szkołę rozebrano. Remiza sama się rozpadła. Ludzie przenosili się do wsi pegeerowskich, w których łatwo było o pracę, darmowe mieszkanie i bezproblemowe życie. W 1990 roku odłączono jedyny telefon. Zamieszkane były cztery domy. Wincenty Jodo bezskutecznie zabiegał w mieście Górowo o najmniejsze choćby lokum. Zmarł, jako ostatni mieszkaniec wsi, w przekonaniu, że nowe czasy nie sprzyjają byłemu wojskowemu z niesłusznej armii.