starsze
nowsze
1
1+
2-
2
2+
3-
3
3+
4-
4
4+
5-
5
5+
6-
6
oceń zdjęcie | skomentuj ocenę | 14 głosy | średnia głosów: 6

Kresy woj. dolnośląskie Wrocław Stare Miasto ul. Kazimierza Wielkiego Kompleks biurowo-usługowo-parkingowy "Pegaz"

2 września 2014 , Budowa ,,Times II" przy ul. Ruskiej 24-27.

Skomentuj zdjęcie
robertlaurent
+3 głosów:3
Od strony mury była kiedyś trawa gdzie z bratem jak wyjeżdżał na ryby zbierałem mu w nocy robaki z latarką. Jako że była wtedy era socjalistyczna często budziliśmy : zainteresowanie " patroli ZOMO :)
2014-11-22 18:10:23 (11 lat temu)
ZPKSoft
+3 głosów:3
do robertlaurent: Sorry, nieco mnie rozbawił Twój tekst. Czyli jak robaki nie miały latarki to je zostawiałeś ?
2014-11-22 18:30:38 (11 lat temu)
Wacław Grabkowski
+4 głosów:4
do robertlaurent: Świetne wspomnienie! Otworzyło we mnie coś miłego. Otóż ulica Ruska bardzo dobrze mi się zawsze kojarzyła, a to ze względu wypasionego sklepu wędkarskiego. Na początku lat 60. XX w. często tu bywałem, ale niestety ze wschodu Wrocławia, konkretnie z Wilczego Kąta musiałem chodzić na piechotę, bo w tramwaju mnie mdliło, a jeszcze gorzej w autobusie. Sprzedawali żyłkę na metry, haczyki na sztuki, bambusowe kije z Chin i spławiki z jeżozwierza. Ołowiu tu nie kupowałem, gdyż było go wiele na dawnym cmentarzu ewangelickim św. Bernardyna przy Krakowskiej. Któryś z chłopaków odkrył, że w szczelinach pomników od strony kolei ,,leży” ołów, więc skrzyknęliśmy się, rozbujaliśmy kilkutonowy pomnik i on runął rozpadając się na kawałki. Pech chciał, że właśnie przejeżdżał pociąg. Ludzie w oknach patrzyli na nas jakbyśmy zrobili coś złego, więc uciekliśmy stamtąd, ale na drugi dzień pozbieraliśmy taśmy ołowiu i się nimi sprawiedliwie podzieliliśmy.
2014-11-22 18:36:22 (11 lat temu)
skrzypa
+2 głosów:2
do robertlaurent: No to sobie wyobraź że w dzisiejszej erze też takie rzeczy się dzieją a mianowicie ja bardzo często zbieram wieczorem rosówki ponieważ w sklepach są bardzo drogie ( sztuka 1 zł ) no i tak sobie walczę w Parku Zachodnim z tymi nieszczęsnymi rosówkami a tu nagle zza pleców słyszę : a co pan tutaj robi jeśli można wiedzieć ? Odwracam się a za mną dwóch mundurowych no to ja im na to że grzyby zbieram. No coś pan tak po ciemku ? Dopiero wtedy im wyjaśniłem co tak naprawdę robię w co też ciężko im było uwierzyć i musiałem pokazać robale :-)
2014-11-22 18:49:37 (11 lat temu)
do Wacław Grabkowski: A to chyba chodzi o sklep wędkarski, który się mieścił w tej kamienicy : Długo istniał.
2014-11-22 19:09:08 (11 lat temu)
do skrzypa: Haha no to policja nie śpi :) A tam w Parku Zachodnim szczególnie ciemno no i pozostałości nagrobków.
2014-11-22 19:10:14 (11 lat temu)
do robertlaurent: Zawsze się staram chodzić wzdłuż alejek dalej się nie zapuszczam bo się boję duchów :-)
2014-11-22 19:14:50 (11 lat temu)
do robertlaurent: Ten sklep został zlikwidowany po tym jak właściciel popełnił samobójstwo nie dalej jak 8 lat temu a Wacław mówi o sklepie z lat 60-tych
2014-11-22 19:17:16 (11 lat temu)
Neo[EZN]
+1 głosów:1
do Wacław Grabkowski: W jakim celu był stosowany ten ołów w nagrobkach?
2014-11-22 19:18:37 (11 lat temu)
esski
+1 głosów:1
do Neo[EZN]: Zapewne w takim samym jak dobrze ponad 2000 w drogach prowadzących do Rzymu, Drogi (płyty kamienne) uszczelniane ołowiem już dawno nie istnieją, te zaś wypełniane innym spoiwem(?) uszczelniaczem(?) istnieją jeszcze w kilku kawałkach do dziś .. tam nam w szkole mawiano jakiś czas temu.
2014-11-22 19:27:33 (11 lat temu)
Jerzy51
+2 głosów:2
Do Wacław Grabkowski : Rosowki zbieram do dnia dzisiejszego na swojej działce bo dłużej żyją , po powrocie z ryb puszczam na wolność . Ciężarki sam odlewam .Kiedyś wędkarz musiał być majsterkowiczem ,a dzisiaj ma wielki komfort.
2014-11-22 19:28:50 (11 lat temu)
do skrzypa: Duchów :)... jest tu umnie, prawie po sąsiedzku gmach, od 30 lat używany przez dobrze znany program TV, w gmachu tym zorganizowano 24 lipca 1915 roku tymczasową kostnicę dla ponad 840 ofiar wywrotki statku pasażerskiego "Eastland", Ochroniarze tego budynku mawiają iż po nocach daje się często zauważyć jakieś wałęsające sie po hali mary... brrrrrrr...
2014-11-22 19:32:34 (11 lat temu)
do Neo[EZN]: Według mnie taśmy ołowiu wkładano między bloki aby się nie przesuwały. Pamiętam, że tylko pomniki stojące przy torach kolejowych posiadały ołów, więc być może były narażone na częste drgania. Pomniki okazalsze tworzące jedną ścianę - od zerwanego wiaduktu przy ul. Pięknej do ul. Krakowskiej – ołowiu nie posiadały. Dodam, że okazałe pomniki (pełne przepychu) przy Pięknej były zwrócone na wschód ku Jerozolimie. Kiedyś spytałem jednego, przypadkowo spotkanego inżyniera czy tylko Niemcy stosowali ołów w takich przypadkach. Odpowiedział, że nie, Polacy też tak robili.
2014-11-22 19:35:04 (11 lat temu)
Wacław Grabkowski
+1 głosów:1
do Jerzy51: W wędkowaniu najgorsze było to, że zaciskaliśmy ołów na przyponach i żyłkach naszymi młodymi zębami. Kto z nas wiedział, że ołów jest tak groźny dla organizmu? Nikt.
2014-11-22 19:50:26 (11 lat temu)
do Wacław Grabkowski: Spoko, gryźć może już nikt nie gryzie, ale ( u mnie ) jedynym środkiem do uszczelaniania rur kanalizacyjnych ( poza odpowiednio spreparowanym sznurem) jest właśnie ołów, Pomimo armii czekających na swe ofiary prawników nic nie stoi na przeszkodzie aby kontynuować ponad stuletnią tradycję montażu rur kanalizacyjnych. Jak ta rura sobie wisi/leży podczas eksploatacji to nic jej tam nie szkodzi, ale podczas montażu/demontażu/napraw olbrzymie ilości ołowiu podgrzewane są na budowach, służą do tego zwykłe pogrubione kilku litrowe garnki, stalowe chochle i gaz propan butan. Ołowiany pył fruwa wszędzie. Na każdym z pięter.
2014-11-22 19:59:02 (11 lat temu)
do esski : Ło matko, naprawdę? Ja jeszcze chciałem Ci o duchach. Nawet kilkanaście lat po wojnie we Wrocławiu czuć było swąd śmierci. Duchy były wszędzie, ale nie nad rzekami :) Pamiętam, że nie lubiłem wchodzić w miasto, jedynym wyjątkiem była właśnie ul. Ruska. Wszędzie były niemieckie napisy i ja się ich bałem, a przecież nic jeszcze o wojnie nie wiedziałem. Dopiero w tym roku dowiedziałem się, gdzie był mój ojciec w czasie wojny. Z łapanki został wywieziony do Arbeitslager Flugplatz Charków. Tam kilka lat pracował na lotnisku, skąd startowały samoloty na Moskwę. Także opiekował się orłem, który pilnował lotniska… Dwóch jego kolegów przewróciło walec i musiało salwować się ucieczką do lasu, gdyż groziła im za to śmierć. Ewakuował się z wycofującymi się Niemcami do Mielca, też na lotnisko… Żadnej opowieści z jego strony, a sam czułem, że to miasto nadal emanuje szaleństwem Niemców.
2014-11-22 20:06:29 (11 lat temu)
esski
+3 głosów:3
do Wacław Grabkowski: Ulica Ruska to jak dla mnie miejsce przesiadki z jednego trama na drugi w drodze na działkę na Gądowie, Na obecnie zabudowywanym placu , po stronie sklepu z rowerami stał sobie długie lata rożen, mieli tam kiełbasę, drugi podobny stał na pętli autobusu 113 w pobliżu obecnej ul. Peronowej. Obydwa miejsca to wspomnienie cudownego zapachu pieczonej kiełbasy z rożna i wszędobyslkich , zapaskudzonych tłuszczem kiełbasianytm gołębi, którym rzucało się resztki pieczywa, musztardy i kiełbasy. Kto pamieta ceny? Chyba 5 złociszy za tackę z kromką chleba, łyżką musztardy i kawałkiem cud malina przypieczonej ogniem kiełbasy.
2014-11-22 20:17:36 (11 lat temu)
Wacław Grabkowski
+3 głosów:3
do esski : Wiem co czujesz :) Słuchaj musisz sobie sam zrobić polską kiełbasę. Mój kolega z ławy szkolnej siedzi na pustyni Utah i robi sobie sam kiełbasę. Kupuje w sklepie dobre mięso i zioła, a w ogródku ma urządzonko do wędzenia. Ale, ale czy my nie przesadzamy, czy możemy tak sobie gawędzić o ołowiu i kiełbasie :)))
2014-11-22 20:32:11 (11 lat temu)
esski
+6 głosów:6
do Wacław Grabkowski: Wspomnienia dotyczące miejsc magicznych miasta stołecznego Wrocławia, jak i każdej innej wspaniałej miejscowości umieszczonej w fantastycnych zbiorach FP, umieszczonych za pomocą jakże wspaniałych ludzi - warto zamieszczać... Do każdego z zamieszczonych tu zdjęć jak nie dziś to za ileś lat każdy z znas może dopisać kilka słów wspomnień :)... Ja mam takie magiczne miejsce, niestety zabudowane od 20 lat, Przy Skrzyżowaniu Prusa i Rozbrat była swego czasu narożna dziura po zbombardowanym budynku, pomiędzy ocałałymi budynkami można się było przecisnąć wąską szparą i wejść na podwórko, właśnie w tym a nie innym miejscu, przy tej szparze, wąskiej na +'- pół metra umiejscowiłem swego czasu miejsce akcji "Dziewczynki z zapałkami"... nikt mi tego nie zabierze :)... acz... kiedy odwiedziałem Wrocław po roku 2000 i zobaczyłem iż w miejscu tym stoi plomba... aż się smutno na sercu zrobiło... moja dziewczyna z zapałkami szuka teraz zapewne swojego nowego kąta.. nie wiem gdzie ona jest ... oj bidula... a tak miała tam przytulnie )
2014-11-22 20:44:48 (11 lat temu)
skrzypa
+1 głosów:1
do Wacław Grabkowski: Ale po co skoro w USA i Canadzie są polskie sklepy w których można kupić kiełbasę smakującą identycznie jak ta w Polsce. Większość są to wyroby polskich masarzy mieszkających w Ameryce którzy przywieźli ze sobą receptury. Sam próbowałem i smakowała jak swojska kupiona na Wrocławskim Bazarze Smakoszy w starym Browarze Mieszczańskim :-)
2014-11-22 20:48:52 (11 lat temu)
czarek
+1 głosów:1
do Neo[EZN]: Według mnie to był taki dawny silikon , trzymał i był elastyczny
2014-11-22 21:37:19 (11 lat temu)
Monika (LittleBlack)
+1 głosów:1
do skrzypa: JA tam jestem odważna ;) Na te boczne nieoświetlone nierzadko skręcam, nogi same mnie tam niosą ;P
2014-11-22 21:51:26 (11 lat temu)
skrzypa
+1 głosów:1
do Monika (LittleBlack): Ja tamtędy chodzę co najmniej po trzech piwach :-)
2014-11-22 22:00:16 (11 lat temu)
do robertlaurent: Wszystkie są przeze mnie dobrze obcykane, z zamkniętymi oczami trafiam gdzie trzeba ;P
2014-11-22 22:12:38 (11 lat temu)
do skrzypa: No proszę nie wiedziałem.
2014-11-23 07:26:10 (11 lat temu)
do esski : Ja mieszkałem na ul. Ruskiej 35 od urodzenia ( 1973 rok ) a teraz właśnie na Gądowie Małym Na rożen się jeszcze załapałem jak piszemy o tym samym. ( widać go tu za maluchem ) -
2014-11-23 07:42:30 (11 lat temu)
robertlaurent
+1 głosów:1
do Monika (LittleBlack): Musisz nas kiedyś zabrać na wycieczkę po parku :)
2014-11-23 07:44:21 (11 lat temu)
do czarek: Kamienne bloki pomnika Kopernika przed chorzowskim Planetarium też są spoinowane ołowiem.
Komentarz został edytowany przez użytkownika - powód: lit.
2014-11-23 08:47:46 (11 lat temu)
do robertlaurent: Z chęcią :)
2014-11-23 15:27:08 (11 lat temu)
do Monika (LittleBlack): No ja również przez te 28 lat spędzonych na Kozanowie zdążyłem poznać każde drzewo w parku to samo tyczy się Lasu Pilczyckiego w którym ostatnio przecięło mi drogę około dwudziestu dzikusów :-)
2014-11-23 18:06:38 (11 lat temu)
do skrzypa: Poznałeś każde drzewo:) to zabrzmiało jakbys miał pamiątke w postaci siniaka po każdymz nich.
2014-11-23 18:15:30 (11 lat temu)
do skrzypa: Też lubię poznawać drzewa, mam nawet atlas ale wciąż ich nie rozróżniam należycie. A dzikusów ubiłeś?
2014-11-23 18:53:59 (11 lat temu)
do esski : To były moje ulubione "Fasfoody". Do liceum chodziłem koło rożna przy Dworcu Głównym i jak tylko miałem 10 zł. to kupowałem kiłbasę. Nigdy nie zapomnę tego smaku i zapachu! Szczególnie jak była litewska z wyraźnie widocznymi ziarnami przypraw pod skórką. Drewniana ścianka rożna ociekała soplami tłuszczu tryskającego spod zębów.
2014-11-23 19:14:00 (11 lat temu)
do † Andrzej Mastalerz: Taa rzuciłem rower i na drzewo :-)
2014-11-23 20:17:48 (11 lat temu)
robertlaurent
+1 głosów:1
do Monika (LittleBlack): To trzymamy za słowo :)
2014-11-23 20:37:57 (11 lat temu)
Monika (LittleBlack)
+1 głosów:1
Luzik ;) Ja chyba najmniej mam na liczniku jeżeli chodzi o czas spędzony na Gądowie, bo póki co jest to tylko z 10 lat . Zaczęło się jednak od mieszkania na ul. Wróblej (tam 3 lata), na ul. Oficerskiej (przez w sumie 22), w międzyczasie ul. Stysia i Kluczborska. W lesie Pilczyckim nie byłam, za to rowerem zaliczyłam Las Rędziński i Las Osobowicki, w tym ostatnim byłam na wyżerce, nie ma to jak dobra kiełba z ogniska ;)
Komentarz został edytowany przez użytkownika - powód: literówka
2014-11-24 11:30:46 (11 lat temu)
do ZPKSoft: Haha no tak :D Poprawka ja z latarką a robaki bez :)
2014-11-24 12:41:11 (11 lat temu)
do Monika (LittleBlack): No to wiosną musisz zaliczyć Las Pilczycki najlepiej rowerem jest sporo wytyczonych ścieżek no i atrakcje w postaci ujścia Ślęzy czy Jazu Rędzin...aaa i jeszcze od niedawna Most Rędziński :-)
2014-11-24 16:50:50 (11 lat temu)
do skrzypa: Koniecznie rowerem :)
2014-11-25 13:18:42 (11 lat temu)
do Monika (LittleBlack): Obecnie jest trochę zamieszania bo robią te brzegi ale będzie super !
2014-11-25 20:59:03 (11 lat temu)
Wacław Grabkowski
+1 głosów:1
do Monika (LittleBlack): Rower to szlachetne stworzenie, o rowerze to można… bez końca :). Ale jeżeli jeździsz po zagajnikach i laskach musisz znać się na drzewach. Radzę Ci, szczególnie omijaj akacje. Jest taki we Wrocku niebezpieczny odcinek pomiędzy ul. Wilczą a Kładką Siedlecką, gdzie rowerzyści łapią gumę (ja też), gdyż właśnie tam przed laty posadziłem kilkanaście akacji…, a później mój sąsiad posadził wiele, a i drugi kolega też namnożył kolczastych drzewek :). Nikomu nie życzę nadziania się na cierń w czasie wycieczki. Jeżeli masz zapasową dętkę to wymienisz, ale po paru kilometrach i ta guma siądzie. Diabeł tkwi w szczegółach. Oponę trzeba wymacać dokładnie, ale znalezienie ułamanego ciernia graniczy z cudem. Tkwi taki dwumilimetrowy odłamek kolca w oponie i kaleczy kolejną dętkę. Nawet jak wymacasz, centymetr po centymetrze, oponę od wewnątrz i tak nie znajdziesz dziada.
Komentarz został edytowany przez użytkownika - powód: literówka akcji - akacji
2014-11-26 11:25:24 (11 lat temu)
do Wacław Grabkowski: Panie Wacławie, ślicznie dziękuję za cenne rady :) Kocham przyrodę, wiedzę na temat drzew na pewno pogłębię, póki co całkiem niedawno zanurzałam się w tematykę ptaków :)
2014-11-26 11:47:50 (11 lat temu)
do skrzypa: Nie mogę się doczekać :) Wiosną i latem oraz wczesną jesienią najprzyjemniej na te dwa kółka wsiadać :)
2014-11-26 11:50:03 (11 lat temu)
do Wacław Grabkowski: Akacje? W Polsce?
2014-11-26 12:57:57 (11 lat temu)
Marek Potocki
+1 głosów:1
do Licho: Licho, nie czepiaj się ;) Tak się u nas zwykło na robinie akacjowe (akacjowate) mówić. Podobnie jak kasztan na kasztanowiec, czy wrona na wszystko co czarne, lata w parku i nie gołąb ;)
2014-11-26 13:03:31 (11 lat temu)
do Licho: Wacławowi zapewne chodziło o tego chwasta
Komentarz został edytowany przez użytkownika - powód: korekta
2014-11-26 13:05:13 (11 lat temu)
do Monika (LittleBlack): Ja jestem rowerzystą całorocznym jedynie odwilż może mnie powstrzymać :-)
2014-11-26 13:08:15 (11 lat temu)
do Wacław Grabkowski: Ja mam specjalne opony antyprzebiciowe i na prawdę nie pamiętam kiedy ostatnio miałem kapcia
2014-11-26 13:09:38 (11 lat temu)
do skrzypa: Ja stawiam głównie na te cieplejsze pory roku aczkolwiek i zimą rower w odstawkę nie pójdzie :) Pod warunkiem jednak, że śniegu nie będzie.... Niebawem rowerem do pracy będę dojeżdżała, trasa obcykana, trochę męcząca, bo przez 2 estakady, ale radę dam, nie ma, że boli :)
2014-11-26 13:34:14 (11 lat temu)
do skrzypa: No tak, u nas w Wilczym wszyscy mówili robinia akacjowata, a ci z Krakowskiej grochodrzew. Ja byłem w mniejszości :)
2014-11-26 14:19:06 (11 lat temu)
do skrzypa: To podobnie jak ja choć ostatnio się rozleniwiłem :)
2014-11-26 14:37:03 (11 lat temu)
do skrzypa: Komentarz został usunięty przez użytkownika
2014-11-26 14:37:04 (11 lat temu)
do Monika (LittleBlack): No i brawo ! Ja do pracy jeżdżę rowerem od 9 lat ( 8, 5 km w jedną stronę ) i tak jak wspomniałem tylko podczas odwilży ciężko się jedzie bo koła zapadają się wtedy w topniejący lód i śnieg a moje 92 kg uniemożliwia taką jazdę całkowicie :-) ale taki ubity śnieg czy lód wcale mi nie przeszkadza trzeba tylko wyczuć hamulec i jest ok
2014-11-26 15:45:30 (11 lat temu)
do Licho: Spytam szwagra czy w Polsce rosną akacje. Zadzwoniłbym, ale on nie ma komórki, Internetu ani nie umie wybierać pieniędzy ze ściany. Muszę poczekać do świąt. Na pewno przyjdzie bo tylko on bezboleśnie zabija cyprinus carpio. Kilka razy mnie zagiął, więc ma chłop łeb, oj ma…
Komentarz został edytowany przez użytkownika - powód: akcje - akacje
2014-11-26 16:09:39 (11 lat temu)
do Wacław Grabkowski: Według Wiki w Europie nie rośnie
2014-11-26 17:59:58 (11 lat temu)
do skrzypa: A czy jest na wiki jaki zapach wydziela akcja? On był w Afryce i wąchał, a także wąchał moje akacje. Dlatego jest moim ekspertem. Poczekajmy aż przyjdzie szwagier, poczekajmy, dajmy mu się wypowiedzieć. Osobiście poznałem zapachy wielu drzew rozciętych i bardziej na tym bazuję. Drzewa to mój konik :)
Komentarz został edytowany przez użytkownika - powód: 2 x jest
2014-11-26 18:11:42 (11 lat temu)
do Wacław Grabkowski: Ok :-)
2014-11-26 20:35:24 (11 lat temu)
Monika (LittleBlack)
+1 głosów:1
No proszę, widzę, że tu więcej dojeżdżających do pracy rowerem :) Ja mam to przed sobą. Zaczynam od września przyszłego roku. W jedną stronę 7 km w tym - wspomniane wcześniej - 2 estakady do pokonania, za kilka lat pewnie Pudziana będę przypominać ;P
2014-11-27 11:02:23 (11 lat temu)
do Monika (LittleBlack): Ja od września też jeżdżę rowerem a to dlatego, że przenieśli nas w okolice Rynku :) Nie ma to jak 15 minut, 1,9 km rowerkiem. Gorzej że droga bez kawałka ścieżki rowerowej no ale trudno.
2014-11-27 13:35:32 (11 lat temu)
do Columba livia: Fajnie :) Ja się zastanawiam jak długo pociągnę trasą przez te estakady :) Latem prułam przy ponad 30 stopniach, lekko nie było, innym razem zaś przy silnym wietrze który wcale mi nie sprzyjał. Ani razu nie padłam podczas podjazdu, a to dużo jak na kogoś kto nigdy nie ćwiczył :) Przez Nowy Dwór nie ma sensu cisnąć, bo to takie dziubanie, a nie jazda więc zostaje mi super trasa rowerowa, ale z tymi podjazdami :) Te Twoje 1,9 km to nie jest dużo i ten dystans można jakoś i bez trasy rowerowej przejechać choć na pewno gdyby była to i milej by się pedałowało :)
2014-11-27 13:55:22 (11 lat temu)
do skrzypa: Jedynie odwilż? Mnie z kolei mokry śnieg zniechęca. Kiedyś jechałem z Gaju na Biskupin. Do Kładki Zwierzynieckiej dojechałem, ze schodów zszedłem , a dalej rower prowadziłem - było tak z 10cm mokrego nieubitego śniegu. Znaczy prowadziłem jakieś 50 metrów, potem kompletnie zalepiło mi koła i musiałem nieść :/
2014-11-27 14:36:57 (11 lat temu)
do Marek Potocki: Sam mokry, świeży i nieubity śnieg mi nie przeszkadza może dlatego że mam te 92 kg i rower działa wtedy jak lodołamacz jasne jest ciężej ale w moim przypadku da się jechać :-)
2014-11-27 16:17:15 (11 lat temu)
Wacław Grabkowski
Na stronie od 2009 czerwiec
17 lat 0 miesięcy 6 dni
Dodane: 22 listopada 2014, godz. 16:11:45
Autor zdjęcia: Wacław Grabkowski
Rozmiar: 1600px x 1117px
Aparat: NIKON D3100
1 / 60sƒ / 9ISO 40018mm
0 pobrań
657 odsłon
6 średnia ocen
Poprzednie i następne zdjęcia Wacław Grabkowski
Obiekty widoczne na zdjęciu
Biuro: Autorska Pracownia Architektury Hubka
Inwestor: UBM Polska Sp. z o.o.
Zbudowano: 2013-2015
Dawniej: Część A

Times II to nowoczesny kompleks biurowo usługowy, powstający pomiędzy ulicami Kazimierza Wielkiego i Ruską, w ścisłym centrum Wrocławia. W ramach projektu powstaną dwa budynki wraz z wielopiętrowym parkingiem publicznym, oferujące łącznie 16 500 m2 powierzchni biurowej, 1500 m2 powierzchni usługowej oraz 370 miejsc parkingowych. Biurowce zostaną wkomponowane w istniejącą już zabudowę Starego Miasta. Realizacja projektu będzie trwać 24 miesiące. W październiku 2013 r. wydano pozwolenie na budowę. strona inwestycji

/p>
ul. Kazimierza Wielkiego
więcej zdjęć (1651)
Dawniej: Karlstrasse
Uliczka swą nazwę - Karlstr. - pamiętniającą pobyt we Wrocławiu cesarza Karola IV, otrzymała dopiero w XVIII wieku. Biegła ona wtedy od ul. Krupniczej do ul. Świdnickiej (dziś południowy pas trasy W-Z) za wewnętrznymi murami miejskimi tuż przy starej fosie zwanej Czarną Oławą (Schwarze Ohle). Wcześniej zaliczana była do sterfy miasta zewnętrznego zwanego Pod Słodownikami. Pod koniec XVII i XVIII wieku zmienił się charakter ulicy. Dawne drewniane domki nad fosą i ogrody były stopniowo zastępowane rezydencjami bogatych urzędników i wojskowych. Po podniesieniu Wrocławia do rangi jednej ze stolic Prus przy Karlstr. zaczęła się rozwijać dzielnica rządowa. Najważniejszą budowlą przy tej niewielkiej ulicy był oczywiście dawny pałac Spätgenów przekształcony przez Fryderyka Wielkiego na pałac królewski. Jednak już w pierwszwj połowie XIX wieku głównie za sprawą Żydów w większości domów znajdowały się sklepy i warsztaty. Kolejne wielkie zmiany w wyglądzie ulicy planowano już w latach dwudziestych XX wieku. Miały one polegać na likwidacji zaułków powstałych w miejscu zasypanej w XIX w. Czarnej Oławy i utworzeniu w ich miejscu szerokiej drogi. Na realizację tych planów przyszło jednak jeszcze poczekać kilkanaście lat.

Zniszczenia wojenne nie ominęły niestety i tego rejonu. Z gęstej zabudowy między wąskimi zaułkami pozostała tylko kupa gruzu i puste place. Do 1945 r. dawna Karlstr. nosiła nazwę ul. Karola. W tym roku patronem ulicy został Kazimierz Wielki (1310-1370), ostatni król Polski z dynastii Piastów. W połowie lat 70. przystąpiono do budowy szerokiej arterii komunikacyjnej, co pociągnęło ze sobą wyburzenie kilku budynków oraz likwidację kilku ulic i zaułków.

W skład północnego pasa nowej trasy weszyły:
- pl. św. Krzysztofa (Christophoriplatz) - fragment na północ od kościoła św. Krzysztofa
- Zaułek Pokutniczy (Altbüßer-Ohle) - biegł od ul. Ofiar Oświęcimskich do ul. Szewskiej
- Zaułek Zamkowy (Schloß-Ohle) - biegł od ul. Świdnickiej do ul. Gepperta
- ul. Siedmiu Kół (Sieben-Rade-Ohle) - biegła od ul. Gepperta do pl. Bohaterów Getta
- Zaułek Ruski (Reussen-Ohle) - biegł od pl. Bohaterów Getta do ul. św. Mikołaja
- ul. Białoskórnicza (Weissgerbergasse) - południowy odcinek do ul. Ruskiej do ul. św. Mikołaja

Na południowy pas złożyły się:
- ul. Słodowa (Hummerei) - od pl. św. Krzysztofa do ul. Świdnickiej
- ul. Kazimierza Wielkiego (Karlstr.) - od ul. Świdnickiej do ul. Krupniczej
- ul. Złote Koło (Goldene-Rade-Gasse) - od pl. Bohaterów Getta do ul. Ruskiej
- ul. Nowy Świat (Neueweltgasse) - południowy odcinek między ul. Ruską i ul. św. Mikołaja.