Spośród wszystkich rejestrowanych geologicznie wycieków bitumicznych w tym rejonie największą sławę zdobyła położona w lasach w pobliżu Iwonicza Zdroju – „Bełkotka”. W obudowanym kamienną cembrowiną stawku woda „bełkoce” na skutek ulatniania się gazu ziemnego, co dało początek nazwie. Od początku istnienia w Iwoniczu uzdrowiska „Bełkotka” była wielką atrakcją dla kuracjuszy, źródłem natchnienia dla malarzy i poetów. Pierwszą wzmiankę dotyczącą płonącego źródła spotykamy już w roku 1639 w piśmie ks. Fryderyka Alembeka, sekretarza króla Władysława IV Wazy: „Wody z tych źródeł mają barwę wody deszczowej w kolor cytrynowy wpadającą, wydają woń jakoby bursztynu zapalonego, olejkiem ziemnym, czyli naftą są przejęte, dlaczego, gdy w ich proch lub papier zapalony wpuści zajmują się płomieniem i nie gasną łatwo”. Zapewne z „Bełkotką” też związany jest pochodzący z 1684 roku opis pożaru źródła bitumicznego w okolicach Krosna wywołanego uderzeniem pioruna. Autorem jego był gdański lekarz Conrad Archiatr. Z tym wydarzeniem zapewne lud okoliczny związał legendy krążące po okolicy. Jedna z nich głosi, że w spokojną niegdyś toń „Bełkotki” uderzył złośliwy piorun. Sadzawka jednak uwięziła go, stąd woda w niej ciągle kotłuje. Od tej pory jednak żaden grom już jej nie zagroził.
Wielu znakomitych pisarzy i poetów opiewało ten niezwykły zdrój. Oto słowa Władysława Bełzy – poety, publicysty, działacza kulturalnego, który w wydanym w 1885 roku przewodniku Iwonicz i jego okolice pisze: „Nic bardziej uroczego nad widok, jaki sprawia to ogniste źródło, z zapadnięciem nocy, wśród otaczającego dookoła milczącego lasu. Zda się, że nagle zostaliśmy przeniesieni do jakiejś zaklętej krainy, zostającej pod władzą tajemniczej wróżki, tak głębokie owo niezwykłe zjawisko wywiera na nas wrażenie. Źródło to od nieustannego bełkotania i wewnętrznego burzenia wody, otrzymało nazwę BEŁKOTKI...”.
O tymże cudzie natury wspomniał słynny „Leonardo ze Wzdowa”, Adam Ostoja Ostaszewski, związany z Iwoniczem poprzez swą matkę, Emmę z Załuskich. W jednym ze swych wierszy napisał:
… Tu dawnymi czasy
Ryki dzikiego zwierza napełniały lasy
I przygłuszały szmer płynącej rzeki
I szum wiatru co wzniosłe kołysał smreki
Gdy opodal Bełkotki fala tajemnicza
Płonęła nieustannie niby ogniem znicza…
W XIX wieku bywał tu ks. Jan Gnatowski, pisarz i publicysta podpisujący się pseudonimem Jan Łada, zostawił nam poetycki ślad:
W lesie brzmi dziko cygańska kapela,
Płomień Bełkotki wszędzie się rozściela
Panie go krasnym obstąpiły kołem,
Z promieniem w oku i sercem wesołem
Klimat tamtego Iwonicza widać wciąż jeszcze na dawnych pocztówkach. Częstym bywalcem w Iwoniczu był Wincenty Pol, którego brat pracował jako lekarz w tych okolicach. Zafascynowało go „źródło ogień chwytające” do tego stopnia, że poświęcił mu jeden z bardziej znanych swych wierszy opublikowany w 1857 roku:
W cieniu tych lasów, coś tam szemrząc słodko
Dziś – jak przed wieki – witasz nas Bełkotko.
A jak natchnienie przez duszę przepływa:
Czysty się płomień z twych nurtów dobywa.
I czcią przejęci nad źródłami twemi,
Wielbimy Boga w cudach naszej ziemi!
Bo ogień święty i szmer źródła rzewny,
Co tajemniczo spod ziemi wychodzi
Jest temu życiu serc naszych pokrewny,
Co się z płomieni i łez cichych rodzi.
Ten poetycki tekst, wyryty w kamiennej tablicy końcem XIX wieku znalazł się na obelisku zdobiącym „Bełkotkę”. Po jego barbarzyńskim zniszczeniu przez Niemców w czasie okupacji, ponownie umieszczono go na miedzianej tablicy i wmurowano w nowy monument według projektu miejscowego rzeźbiarza Władysława Kandefera. Wykonana w 1959 r. kamienna oprawa źródła zachowała się do dziś. Niestety, intensywna eksploatacja ropy i gazu w tym terenie doprowadziła do zaniku właściwości „Bełkotki”. Dziś jej bulgotanie jest bardzo słabe i na szczególne okoliczności musi być sztucznie zasilane. W tej chwili trwa dyskusja nad sposobami „ożywienia” źródła jako atrakcji dla kuracjuszy i turystów. Mało kto wie, że w wojewódzkim rejestrze pomników przyrody wśród dziesiątków drzew figuruje jedno źródło – w roku 1966 pod numerem 65. Zapisano tam „Bełkotkę”. To jedyny tego typu pomnik przyrody w Nadleśnictwie Dukla, będący prawdziwym klejnotem lasu uzdrowiskowego.
Ścieżka wiodąca „Do Bełkotki” to chyba najstarsza trasa spacerowa w Iwoniczu Zdroju – już 400 lat temu chodzono tędy w celach turystycznych. Trasa ścieżki rozpoczyna się przy małym parkingu koło muszli koncertowej i prowadzi łagodnie w górę utwardzonym deptakiem. Zaraz na jej początku, po prawej stronie, mijamy fragmenty naturalnych odnowień jodłowych, które „przebiły” się przez bukowy „parasol” i wchodzą już w górną warstwę drzewostanu. Aby uratować te odnowienia, las iwonicki wymaga wielu zabiegów hodowlanych, które zostały już rozpoczęte. Po lewej mijamy obelisk poświęcony pamięci Karola hr. Załuskiego, fundatora zakładu zdrojowego w Iwoniczu. Obecny monument został odnowiony w 2002 r. Dalej spotykamy wiekowe jodły i buki. W iwonickim lesie zachowało się ich wiele, niektóre z nich uznano za pomniki przyrody. Najgrubsza iwonicka jodła ma 400 cm obwodu w pierśnicy. Jej siewka skiełkowała tutaj w okresie między Powstaniem Listopadowym a rabacją chłopską w Galicji i Wiosną Ludów. Mimo, że wiele jodeł ma osłabioną, nie rodzącą szyszek koronę, opierają się wiatrom i trwają w iwonickim lesie jako żywe pomniki minionych czasów.Minąwszy 160-letniego buka dochodzimy do obudowanej kamienną cembrowiną studni i stojącej obok altany. To słynne źródło „Bełkotka” – od kilkuset lat cel spacerów iwonickich kuracjuszy.
tekst Edward Marszałek, źródło : http://www.karpaty.travel.pl/?fn_mode=fullnews&fn_id=523