Prev
Ostatnie komentarze
|
|
Hrubieszów Przejazd kolejowy |
|
polskup (2026-06-13 09:09:31)
Pozwoliłem sobie trochę posprzątać. W przypadku powyższego zdjęcia nie ma sensu przypisywać go do ulicy skoro jest przypisane do adresu. Nie ma sensu przypisywać luzem do linii kolejowej, skoro jest przypisane do przejazdu.
Poza tym zacząłem uzupełniać obiekty linii.
|
|
vetinari (2026-06-13 09:15:45)
No...w podobnych ujięciach mamy jakoś ustalone i przypisanie do samej ulicy. Jednacze jest widoczny spory odcinek ☺☺☺
|
|
polskup (2026-06-13 09:20:44)
Czyli odpisać od budynku? Za dużo tu atrakcji w jednym kadrze. :)
|
|
vetinari (2026-06-13 09:30:33)
Przypisanie do budynku pozostawić ☺☺☺ Wiem źe ścieźka przypisań będzie troche dluźsza, ale...ludzie i tak dziśaj czytają tylko nagłówky ☺☺☺
|
|
polskup (2026-06-13 10:15:16)
Czyli wrócić z ulicą - bo jest jej sporo. Oki, chyba pojąłem.
Natomiast przy okazji tego obiektu pojawił się nowy dla mnie problem, z którym dotąd na FP się nie zderzyłem, a kręciłem gdzieś wokół – problem "nieużywanego torowiska". Już nie chcę nawet wchodzić w warstwę techniczną - torowisko to wcale nie jest tor ani szyna. Torowisko to jest to, co znajduje się pod torem i podkładami. Problemem jest dla mnie, czym w praktyce fotopolskiej jest różnica pomiędzy "nieużywanym torowiskiem", a linią kolejową ze statusem "istniejąca częściowo", a więc nieużywana z powodu częściowego braku czegoś. Nie chcę też zaczynać tematu, jak często musi coś jeździć i co (czy np. wystarczy amatorska mikolska drezyna), żeby można było uznać je za używane.
Do tego właśnie zauważyłem, że aby coś wpadło automatycznie do zbioru "nieuzywane_torowisko_kolejowe", nie musi zawierać obiektu typu "nieużywane torowisko".
A skoro tak jest, to po co nam taki typ obiektu? Nie mamy wszak "pustostanu".
|
|
vetinari (2026-06-13 10:45:47)
No, terminus technicus....torowisko jest powszechnie odbierane jako coś co jest związane z linią kolejową. Czasami poprostu nieroruźniamy tory i torowisko. Nawed i ja przyjolem to określenie jako fachowe określenie. Ale fotopolska matą tą zalete, źe kaźdy coś wiemy, więc razem więmy wszystko ☺. Tz. źe jeźeli niema na linii kolejowej torów, jest to linia istniejąca cięścowo, bo pozostaly torowiska ?Twoje uwagy są więc dla mnie przydatne na przyśloścz.
|
|
polskup (2026-06-13 11:43:47)
Nawet chciałem kiedyś napisać artykuł na temat mylącego stosowania rzeczowników z sufiksem -isko, ale uznałem, że FotoPolska to nie miejsce dla purystów językowych i odpuściłem. Poza tym, gdzie taki artykuł przypisać? :) A chodzi o to, że w polskim -isko to zarówno coś pociesznie dużego (pies - psisko, chłop - chłopisko), jak też miejsce, gdzie coś było lub ma być, a nie ma: gród - grodzisko, cerkiew - cerkwisko, dwór - dworzysko, tor - torowisko i, uwaga, zamek - zamczysko. Zamczysko jest od dawna używane jako synonim dużego, ponurego zamku. Ale to też (a może pierwotnie i głównie) miejsce po zamku, o czym mało kto wie.
A co do Twojego pytania w przedostatnim zdaniu, odpowiedź jest dość nieoczekiwana: torowisko jest, czy są tory, czy ich nie ma :)
W przypadku czynnej linii kolejowej na torowisku leży podsypka (czyli kamienie), a na niej tzw. rama toru, czyli szyny z podkładami.
Problem dotyczy głównie sytuacji dziennikarskich, w których słyszymy o tym, że ktoś "upadł na torowisko", albo "po torowisku nie jeżdżą pociągi" - takie zdania są z technicznego punktu widzenia śmieszne, bo po torowisku nie da się jechać pojazdem szynowym. Torowisko to matematyczna powierzchnia, na której kładzie się szyny z podkładami i podsypką. Matematyczna, bo nie mająca grubości. Kto i kiedy wymyślił, żeby używać tego słowa jako uniwersalnego na wszystko, co związane z torami - nie wiem. Może brzmi poważnie. Tak poważnie, że nawet w Słowniku Jezyka Polskiego dali się wpuścić w ten kanał - definicja jest akceptowalna, natomiast przykłady już nie.
Oj, się rozpisałem.
|
|
vetinari (2026-06-13 17:55:16)
Mi chodzilo o to, źe jeźeli juź nie ma torów, czyly szyn z podkladami, to moźna uznacz linie kolejową za istniejącą cieśczowo. Rozumiem źe źe torowisko jest potoczna nazwa. Ale do tej pory uźywana w określeniu, tak jak pisześ, powszechnie. Zreśtą, do tej pory jest odbierany dworzec kolejowy i stacjia kolejowa jednakowo, jako jeden obiekt. Dzięky za komentarze i diskusie. Zawsze się czlowiek czemuś przyuczy ☺☺☺
|
|
polskup (2026-06-13 18:20:27)
Ale jak są szyny, pomiędzy którymi rosną 20-letnie sosny, a podkłady spróchniałe, to też jest istniejąca częściowo. I ja dziękuję:)
|
|
blaggio. (2026-06-13 18:26:46)
Torowisko, to jest wszystko. I tor, czyli szyny na podkładach lub innych elementach stabilizujących je, i podtorze, czyli podsypka i inne warstwy podbudowy. W potocznym użyciu rzeczywiście określenie "torowisko" jest nadużywane. Termin z zakresu nomenklatury technicznej, który powinien być używany zgodnie z właściwym swoim znaczeniem, a nie zastępować określenia "tor" w każdym przypadku. Wszystko zależy od kontekstu, w jakim torowisko ma wystąpić np. "W tamtym miesiącu zlikwidowano nieużywane już torowisko tramwajowe na ul. Czerwonej." - to nawiązanie do technicznej strony przedsięwzięcia. Ale "Z daleka zauważyłem człowieka siedzącego na torze (kolejowym)" - tu określenie "na torowisku" byłoby bardzo nieprecyzyjne i wręcz nieuzasadnione w stosunku do znaczenia tego słowa.
Na FP funkcjonuje "nieużywane torowisko" i niech tak zostanie, cokolwiek by to znaczyło w intencji pomysłodawcy. Ja intuicyjnie przyjąłem, że dotyczy to przypadków, gdzie mamy do czynienia z jakimś fragmentem nieużywanego toru/ów, który potrzebujemy jakoś zlokalizować w terenie, a nie całą linią kolejową czy bocznicą. W przypadku torów tramwajowych może to być rozszerzone na dłuższy odcinek. A w powyższym przypadku jeśli obiektem jest przejazd przypisany do konkretnej linii kolejowej, choćby to był tylko kawałek toru pozostały w jezdni, to należy mu się rodzaj "infrastruktura" jak każdemu innemu przejazdowi. Nie musimy posiłkować się "nieużywanym torowiskiem", bo przejazd ma konkretną lokalizację.
|
|
polskup (2026-06-13 19:10:08)
W języku potocznym to jest wszystko, jak tu już kilka linijek temu Veti napisał. Ale jest to nieprecyzyjne i powinno być piętnowane, a nie popierane.
Natomiast każde "torowisko" (niech będzie, nie będę się upierał:), używane czy nie, istniejące, czy nie, jest częścią jakiejś linii kolejowej lub punktu eksploatacyjnego. A uwiesiłem się tego tematu dlatego, że spostrzegłem obiekty, będące przejazdami drogowymi na linii kolejowej, które przez autora powyższego zdjęcia zostały zaklasyfikowane właśnie jako "nieużywane torowisko". Takim był choćby obiekt, pod którym piszemy. I mam przekonanie, że Autor wykonał to w dobrej wierze. Po prostu miał do wyboru dwa pasujące typy obiektu.
|
|
blaggio. (2026-06-13 20:37:31)
Zdaję sobie z tego sprawę i podsumowując tę dyskusję chyba obaj dochodzimy do tego samego wniosku, że o ile "nieużywane torowisko tramwajowe" ma jeszcze jakiś sens, gdyż odnosi się do fragmentu sieci tramwajowej, której nie definiujemy jako odrębnego obiektu, to w przypadku kolejowego mamy do dyspozycji całe linie, czy bocznice itp., które tworzymy niezależnie od tego, czy istnieją, istnieją częściowo, czy nie, i czy są używane czy nie. Tam jeszcze taki obiekt ma tylko sens może w przypadku jakichś pozostałości torów kolejowych gdzieś na terenie fabryk, kopalń, składów wojskowych, czy śladów po kolejkach folwarcznych, których nie jesteśmy w stanie przypisać do większych obiektów infrastruktury. A w ogóle w sensie materialnym jakie to ma znaczenie, czy tor jest używany, czy nie? Niestety z konieczności z tytułu nieodwracalności skutków opracowanego spontanicznie "na kolanie" w czasach raczkowania Fotopolski nazewnictwa typów obiektów musimy z tym żyć i tylko doraźnie prostować to.
|
|
polskup (2026-06-13 21:07:19)
Czyli wszelkie napotkane przypadki będę korygował. Sorry, że ja się tak dopytuję, drążę i cuduję, czasem nieprecyzyjnie klecąc zdania, ale zwyczajnie chcę się skonsultować i dowiedzieć, jakie działania są akceptowalne. Wciąż odkrywam nowe zakamarki Fotopolski. I nie jest to z mojej strony krytyka niczego ani nikogo, tylko zawiłe poruszenie tematu. Dzięki!
|
|
|
Werbkowice Stacja kolejowa Werbkowice Wąskotorowe |
|
polskup (2026-06-13 09:18:37)
Jeśli dobrze widzę, to datowanie 80-83 (daty przeglądów w centrum kadru, na wagonie).
|
|
|
Hrubieszów Dwernickiego 2d |
|
polskup (2026-06-12 22:59:26)
Mamy w naszej kolekcji obiekt linii kolejowej:
Przydałoby się pozakładać podobiekty. Nieliczne już są. Mogę później pomóc w uzupełnieniu kilometrażu. Aż szkoda, żeby tyle ciekawych zdjęć nie dało się odnaleźć po linii.
|
|
a%3A3%3A%7Bs%3A1%3A%22k%22%3Ba%3A2%3A%7Bi%3A0%3Bi%3A1%3Bi%3A1%3Bs%3A6%3A%22Polska%22%3B%7Ds%3A1%3A%22w%22%3Ba%3A2%3A%7Bi%3A0%3Bs%3A2%3A%2215%22%3Bi%3A1%3Bs%3A9%3A%22lubelskie%22%3B%7Ds%3A1%3A%22m%22%3Ba%3A3%3A%7Bi%3A0%3Bs%3A5%3A%2245282%22%3Bi%3A1%3Bs%3A7%3A%22Uchanie%22%3Bi%3A2%3Bb%3A1%3B%7D%7D
|
Pierwsze wzmianki o miejscowości występują w ruskich latopisach z początku XIII w. Uchanie mają bardzo starą metrykę, są bowiem znane już w 1205 roku jako wieś Królewska, kiedy Litwa i Jaćwierz w wyprawie na Ruś toczyły walki u wrót Czerwienia i "zastawy " w Uchaniach. Teren ten należał w tamtych czasach do Rusi Czerwonej. Do Polski został przyłączony za Kazimierza Wielkiego w 1366 roku. Po raz drugi Uchanie pojawiają się w źródłach historycznych w roku 1434. Pierwszym właścicielem był Radwan Łukasz.
W 1484 roku Paweł Jasieński , kasztelan sandomierski, właściciel połowy Uchań otrzymał od króla Kazimierza Jagiellończyka pozwolenie na lokalizację wsi na prawie magdeburskim. Wówczas Uchanie otrzymały prawa miejskie. Miasto, jak to zwykle bywało, zmieniało swoich właścicieli. Byli nimi: Uchańscy, Daniłłowiczowie, Rozeberg, Sieniata-Baliński, Popławski. Wzrastające miasteczko cieszyło się wielką przychylnością kolejnych królów polskich, którzy w trosce o jego rozwój nadawali mu kolejne przywileje.
Kresowe położenie sprawiło jednak, że jego losy, jak i całego pogranicza były burzliwe. Nękane wieloma grabieżczymi napadami, palone i okrutnie niszczone, upadało i powstawało naprzemiennie. Nie opodal poza osadą wzniesiono kościół parafialny. Jeszcze dalej na południowy- zachód, stanął na wzgórzu okazały zamek. Budowę zamku obronnego rozpoczął w 1484 roku Paweł Jasieński herbu Gozdawa, ówczesny kasztelan sandomierski który był właścicielem połowy Uchań. Budowlę dokończył jego syn. Pierwotnie było to niewielkie założenie, mieszkalny budynek z basztą w narożu północno-zachodnim.
W 1570 roku kolejni właściciele Uchańscy herbu Radwan rozbudowali zamek dostawiając do istniejącego budynku drugi, w kierunku południowym oraz otaczając dziedziniec czworobokiem murów obwodowych z trzema nowymi basztami w narożach. Brama znajdowała się w północnej kurtynie murów, bezpośrednio przy baszcie północno-wschodniej. Zarówno zamek jak i miasto Uchanie miało wielu właścicieli.
W 1590 roku Helena Uchańska wniosła zamek w posagu Mikołajowi Daniłłowiczowi herbu Sas. Na przełomie XVI i XVII wieku przebudowali oni zamek, powstało wtedy czteroskrzydłowe założenie. Wjazd przeniesiono nieco na zachód wznosząc budynek bramny poprzedzony długą szyją bramną. W drugiej połowie XVIII wieku Daniłłowiczowie opuścili rezydencję, która do 1786 roku uległa całkowitemu zniszczeniu. Zamek który w XVI wieku kilkakrotnie odpierał ataki Tatarów i podnosił się ze zniszczeń po ich oblężeniach zastał wysadzony, jak głosi legenda, przez Szwedów. Jak podają miejscowe opowieści, zamek wysadzili Szwedzi, ponieważ nie mogli z braku odpowiedniej ilości koni zabrać zgromadzonych w nim prochów, więc wysadzono je wraz z budowlą. Niestety, próżno szukać potwierdzenia tej opowieści w dokumentach.
Pozostałości wzgórza także nie świadczą o teorii wybuchu. Brak jest wyraźnego leja wybuchowego we wzgórzu zamkowym. Druga legenda głosi, że do zamku prowadziła podziemna droga z oddalonej o 7 km miejscowości Wojsławice. Ta jest bardziej prawdopodobna, ponieważ na zamkowym wzgórzu znajduje się częściowo zawalona piwnica, która mogłaby być pozostałością po owej drodze. Do 1810 roku ruiny zamku zniwelowano całkowicie. Z jego cegieł zbudowano gorzelnię i browar. Wśród miejscowej ludności krąży legenda, że miejscowość nazywała się kiedyś Klepaczów. Według tej legendy, w czasie budowy kościoła wśród majstrów wybuchła kłótnia w wyniku której jeden drugiemu obciął ucho, zaczęto mówić, że ucha nie ma. Od tych słów ? ucha nie? miejscowość przestała być Klepaczowem a zaczęła nazywać się Uchanie.
W czasie rozbiorów Polski Uchanie znajdowały się pod zaborem austriackim a później rosyjskim. Uchanie miały swój udział w powstaniu styczniowym. Dnia 18 stycznia 1863 roku miała tu miejsce potyczka pomiędzy oddziałami Rokitnickiego, a wojskami rosyjskimi. W XIX w. miasto Uchanie przemianowane zostało w osadę o charakterze miejskim. W czasie okupacji hitlerowskiej Uchanie zostały zniszczone.
Tragiczny los spotkał mieszkańców Uchań i okolicznych wsi. W Gminie Uchanie przeprowadzona została przez Niemców i ukraińskich nacjonalistów akcja pacyfikacyjna, która rozpoczęła się 13 stycznia 1943 r. i trwała z przerwami do maja tegoż roku. Mieszkańców Gminy wysiedlano do obozu przejściowego w Zamościu, stamtąd część trafiła do obozu w Siedlcach i Oświęcimiu. Dwór spalony w 2008r. Właściciel chce go odbudować. Trwają prace przy budowie nowego domu obok spalonego dworu.
więcej 
|
proszę czekać...
|