3:36 to na mój gust Curie-Skłodowskiej od mostu Zwierzynieckiego w kierunku Placu Grunwaldzkiego, potem chyba jest przystanek Kliniki, ale zaraz potem jest ujęcie przystanku na Dyrekcyjnej, pod budynkiem Dyrekcji PKP.
Komentarz został edytowany przez użytkownika - powód: Nowe informacje
Super filmik. Prawdziwe czerwone enki, jeszcze nietkniete reka szalonych spawaczy. 4N 1446 - stan fabryczny, rocznik 1962 (ostatni rok produkcji enek). Doczepa 4ND 3732 troche starsza (rocznik 1958). Drzwi na klamki, latem otwarte, bo gorac, wskoczyc lub wyskoczyc w czasie jazdy tez sie dalo. Dzis nie do pomyslenia. Jezdzilo sie takimi w Szczecinie, zanim przyszly te pozniejsze modernizacje i cala przyjemnosc znikla. Ech, czasy...
Fragment od 7:58 to stara pętla "Krzyki" - z okna widać na wprost ul. Krzycką i tramwaj jadący od strony Kleciny (na filmie od lewej).
Fragment 10:00 - 10:25 (wsiadanie niewidomego) to przystanek przy Orlej a potem jazda ul. Powstańców Śl. w kierunku Świdnickiej którą oglądamy od 10:41.
Komentarz został edytowany przez użytkownika - powód: uzup.
1:20 - szkoda, że nie wsiedli z kamerą do tej "9" jadącej na Gaj - zobaczylibyśmy w końcu tą trasę "widmo" pomiędzy Ślężną a Borowską .... było tak blisko a wsiedli niestety do 16 :-)
Komentarz został edytowany przez użytkownika - powód: lit.
do Jazzek: Wtedy drzwi jeszcze były ręcznie zamykane (widoczne są nawet uchwyty od wewnątrz) - w upalną pogodę po prostu ich nie zamykano dla lepszego przewiewu, jak mniemam.
do zygmunt_ra: Też tego żałuję, niewiele brakowało no i pętla na Gaju była mniej wtedy "obłożona" tramwajami niż ta na Hallera czy na Powstańców Śląskich więc łatwiej było film kręcić ale może była mniej ciekawa :) Mnie zastanawia krótki fragment z lusterkiem - 6:53 - czy ktoś wie gdzie to jest?
do mirekjot: No tak - oni w ogóle kombinowali z tymi ujęciami, bo niby tą samą scenę kręcili z różnych stron w różnych miejscach. Nie trzymali się też ówczesnej trasy "16" rzucając ją po całym mieście.
Fajna seria... zakochana para - ciekawe co się stało z tymi ludźmi? Czy żyją czy już nie...? Moja babcia miała wtedy 20 lat - pewnie mniej-więcej tyle co oni i babcia żyje choć niedługo skończy 92 lat a niewielu dożywa do tego wieku...
Ciekawe też czy ten napis "Augusto" i jakieś litery pod spodem to pozostałość po Niemcach czy to już nasi napisali?
do ZPKSoft: Racja, właśnie wróciłem z ogródka, gdzie nawet się nie przebierałem do roboty, bo kurtka i spodnie z altany tak zimne, że wywołują dreszcze.
A brzoskwinie i grusze kwitną, truskawki już zawiązane, sadzonki pomidorów bujają w tropiku foliowych namiotów 🙂
do Wacław Grabkowski: A kolejne zimne dni przed nami... Coś dziwnego dzieje się wiosną w pogodzie - od 7 lat kwietnie i maje prawie co roku są chłodne lub zimne i bardzo często wieje wtedy z północy. Z kolei zimą wiatry z kierunków północnych występują rzadko. Od czerwca mamy też inną ciekawą sytuację - po jednym ciepłym miesiącu następowały dwa chłodne lub zimne (ciepły czerwiec, chłodne lipiec i sierpień, ciepły wrzesień i chłodne październik oraz listopad, ciepły grudzień i chłodne styczeń oraz luty, ciepły marzec i chłodny kwiecień - jeżeli tak dalej pójdzie to kolejny maj pójdzie na straty ;)
do Wacław Grabkowski: Pszczoły i inne zapylacze nie latają na takim zimnie- więc kolejny rok, będzie słabo, do tego trudne "życie" Orzecha Włoskiego- w Kotlinie Jeleniogórskiej przez dwa sezony pod rząd 2024 -2025 nie zebrano ani jedenego Orzecha.Przyczyna- to biedne drzewa głupieja- wypuszczając (zazwyczaj robi się plus 20 C) w ostatnim tygodniu kwietnia pełne zawiązki z owocnikiem orzecha- a na pocżatku maja wkracza podły mróz i wszystko ścina, w 2024 roku 5 maja było minus 9 C przez całą noc!W ubiegłym roku było podobnie choć tylko minus 4, czy 5!Powtórne wypuszczenie zawiązek po połowie maja jest już bez orzechów- Bardzo ciekawi mnie jak będzie w tym roku?Mam na posesji 30 letnie drzewo Orzecha, stąd moje zainteresowanie.
do Neo[EZN]: Mnie zaskoczyła fala mrozu z nocy 22 na 23 kwietnia 2024, która zniszczyła zawiązki drzew owocowych, winorośli, orzecha itp. Pomidory pod folią też przemarzły. Tego roku nie spróbowaliśmy ekologicznych owoców.
Pamiętam, jechałem tramwajem Legnicką, na każdym przystanku widziałem zmasakrowaną zieleń. Wydało mi się, że korytarzem tej ulicy szła od zachodu potężna fala mrozu, a może szła od wschodu?
Znajomi z niepokojem kiwali głowami: zmiana klimatu. Byłem i jestem innego zdania, to był incydent.
Z jednej strony to fajnie ale z drugiej to niestety ryzyko przemarznięcia zawiązek owoców bo mrozy w naszym klimacie na nizinach nie wystąpiły tylko w dwóch miesiącach... Nie widziałem wcześniej czegoś takiego jak w kwietniu 2024, kiedy sporo drzew i krzewów po jednej nocy miało czarne liście. Przed domem mam winobluszcz - rano miał wszystkie liście czarne. Ciekawiło mnie to czy te drzewa i krzewy przeżyją czy wypuszczą nowe liście i co ciekawe chyba wszystkie przeżyły - miały nowe liście ale kwiatów nie wypuściły. Niesamowita jest natura.
do Dariusz Łukasik: Słuchaj, jeżeli masz orzecha Jacka to masz szansę na dobre plony. Ja miałem orzecha Marsa i go wyciąłem, to nie na nasz klimat choć odmiana z niedalekiego kraju. 15 lat “uczył się” naszego klimatu i poległ, bo rok w rok atakował go obrzydliwy robal, który powodował, że zielone orzechy stawały się czarne i obślizgłe.
do Neo[EZN]: Wiesz, ta fala mrozu (na Rakowcu -10 st C) miała też i dobrą stronę, bo drzewa zrzuciły przemarznięte zawiązki i zachowały siłę na następny rok. W 2025 miałem ogromny wysyp jabłek i brzoskwiń i nie wiedziałem co z tym zrobić. Obdarowałem całą rodzinę i tak mi wiele zostało. To była istna klęska urodzaju, więc przyciąłem drastycznie drzewa. Tego roku liczę na mniejsze plony 🙂
Dzień Kobiet.
Dzisiaj ruszyliśmy na spacer Rakowiecką, którą wybrała, ale koniecznie tramwajem.
Mieliśmy dojść na nasz ogródek od strony ogrodu zoologicznego.
- OK, a tam można coś sfocić? Można.
Poleciałem w Curie-Skłodowską, a ona czekała na tramwaj na Placu Grunwaldzkim.
- Masz 12 minut, spotkamy się na przystanku przy Norwida 😣
Tramwaj zjawił się, wskoczyłem, nie byłem zbytnio zmęczony, ale sfociłem co trzeba, na dwa dni wystarczy do wrzucania 🙂
💐
do Wacław Grabkowski: Ja dzisiaj z siedmioosobową rodziną próbowałem znaleźć miejsce w restauracji. Najpierw jeden lokal na Kiełczowskiej - nie ma miejsc. Potem dwa na Krzywoustego - nie ma miejsc. Potem na Nyskiej - nie ma miejsc. Skończyliśmy w Mc Donalds na Gaju - tu też "gęsto" i to po godzinie 18 ale miejsca były. Nikt mnie więcej nie namówi na pójście do restauracji w Dniu Kobiet oraz na Walentynki.
do Wacław Grabkowski: Na takie jedzonko pod chmurką, mimo bardzo ciepłego jak na pierwszą dekadę marca dnia, po godzinie 17 było i tak ciut za chłodno choć często takie bary prowadzone z samochodu albo z jakiejś budki mają bardzo dobre opinie w internecie.