starsze
nowsze
1
1+
2-
2
2+
3-
3
3+
4-
4
4+
5-
5
5+
6-
6
oceń zdjęcie | skomentuj ocenę | 15 głosów | średnia głosów: 5.97
Skomentuj zdjęcie
Jakem Taki
 
+1 głosów:1
poniżej wiaduktu most huśtany łączący ul. Andersa z alejką ks. Skowronka
2013-05-16 10:04:12 (13 lat temu)
pawulon
+1 głosów:1
do Jakem Taki: Skąd takie nazwy bierzesz? Most wiszący, most linowy.... ale huśtany? Ubawiłeś mnie tym nazewnictwem ;))
2013-05-16 10:18:49 (13 lat temu)
Jarosław Dubowski
+2 głosów:2
do pawulon: Może to lokalne nazewnictwo obiegowe.
2013-05-16 11:01:06 (13 lat temu)
pawulon
+1 głosów:1
do Jarosław Dubowski: Może być, ale humor mi poprawiło ;)
2013-05-16 15:28:58 (13 lat temu)
Jakem Taki
 
+1 głosów:1
do pawulon: sądziłem, że to o umiejscowienie obiektu pokazanego na fotce chodzi a nie o nazewnictwo przyrodniczo-geograficzno-geologiczne okolicy... zatem przepraszam za brak wykształcenia w ww. kierunkach i rozeznanie tematu.

Niemniej wyjaśniam zainteresowanym, że tak użyte nazewnictwo znane mi jest w Głuchołazach od " z górą" pół wieku

a Pawulonowi gratuluje dobrego humoru...
2013-06-16 20:20:46 (13 lat temu)
Stenek
+1 głosów:1
do Jakem Taki: Jakeś Taki -> wyluzuj, pawulon nie jest złośliwy, chwycił za słówko i tyle. My nie wiemy, że w Głuchołazach wszyscy wiedzą, co to jest i gdzie jest Most Huśtany, zważ na to. Szkoda, że nie dałeś tego przymiotnika "huśtany" w cudzysłów, wówczas byłoby jasne, że to nazwa lokalna albo odnosi się do jego właściwości. W tym jest sedno sprawy.
No i istotnie: patrzcie: Taki most mi przypomina most nad Wisłą w Wiśle, on się też niejako huśta, w każdym razie jest podobny i ten w Wiśle ( można bez trudu rozkołysać, nie wiem, jak w Głuchołazach.
Komentarz został edytowany przez użytkownika - powód: correcta
2013-06-16 21:17:36 (13 lat temu)
pawulon
+4 głosów:4
do Jakem Taki: Dziękuję bardzo. Czytając ponownie tą nazwę znów humor mam lepszy ;) Na FP używać się staramy nazw jak najbardziej oficjalnych, fachowych itp. Fajnie jak ktoś poda jako ciekawostkę nazwę lokalną, taką jaką posługują się "tubylcy", ale to trzeba wyraźnie zaznaczyć w komentarzu. Szkoda że nie umiesz przyjąć moich słów na luzie, ale mówi się trudno i żyje się dalej. Jak Ci się humor poprawi to napisz coś więcej o tym "huśtanym" moście, bo to ciekawostka, nie tylko na skalę lokalną. A jak byś jeszcze zrobił tam współczesne zdjęcie, to będziemy wszyscy szczęśliwi ;)
Pozdrawiam, Paweł
2013-06-17 00:19:46 (13 lat temu)
do pawulon: aaa... huśtaj się
2013-07-14 21:33:20 (12 lat temu)
do Stenek: złośliwy to nie jest ale zarozumiały to na pewno
2013-07-14 21:38:03 (12 lat temu)
do Jakem Taki: A może Ty mnie pohuśtasz? Może wtedy dasz na luz, bo na razie jesteś jakiś spięty i burkliwy.
2013-07-14 23:38:57 (12 lat temu)
do pawulon: Panowie spokojnie, Pawulon trochę pokory dla świata... Zdjęcie:

"Huśtany" to lokalna nazwa własna, która wbrew oczekiwaniom, nie określa jego typu. Nie trzeba być specem od mostów, żeby stwierdzić że jest to most wiszący. Lokalizacja przez Jakiem Taki wydaje się najbardziej trafna, konstrukcja mostu "huśtanego" jest zachowana, a obok pomimo pewnych zmian konstrukcyjnych (betonowe przeciwstoki i podwyższenie) jest most kolejowy w Głuchołazach.
2013-07-15 00:38:03 (12 lat temu)
pawulon
+2 głosów:2
do Hellrid: Ja jestem spokojny i posługuję się tonem żartobliwym, za to Jakem Taki ciśnienia nie trzyma i wobec mnie jest niegrzeczny (delikatnie mówiąc). Nie podważałem lokalizacji tego mostu tylko jego nazwę, a jako niemiejscowy mam chyba prawo zapytać skąd ona się wzięła.
Komentarz został edytowany przez użytkownika - powód: korekta
2013-07-15 01:11:24 (12 lat temu)
Huśtany, czy bujany - niewątpliwie jest to most kolejowy i kładka wisząca między Aleją Jana Pawła II a ul. Andersa. Widać go tu: Nie ma drugiego podobnego miejsca w Głuchołazach. Koniec z niezidentyfikowanym!
2014-04-14 21:22:14 (12 lat temu)
zeto
Na stronie od 2010 marzec
16 lat 3 miesiące 23 dni
Dodane: 20 października 2011, godz. 22:12:19
Rozmiar: 896px x 582px
22 pobrań
6383 odsłony
5.97 średnia ocen
Poprzednie i następne zdjęcia zeto
Obiekty widoczne na zdjęciu
mosty
Dawniej: 1903 - Hochwasser in Ziegenhals
Powódź 1903 roku opisana została szczegółowo. Zarówno kronikarz miejski jak i inni historycy, kronikarze i publicyści śląscy są zgodni, ze była to największa powódź w dziejach Głuchołaz. Trwała od 10 do 14 lipca. Przez pięć dni i nocy lały się z czarnych chmur potoki wody na miasto i okolicę. Ustawiczne grzmoty i błyskawice dodawały grozy i zwiększały przerażenie i panikę mieszkańców. Brunatna mętna woda zalała całe miasto i drogi prowadzące do niego. W rynku osiągnęła w trzecim dniu poziom dwu metrów. Wszystkie mosty na Białej zostały zerwane i porwane prądem szalejącej rzeki płynąc do jej ujścia. Kronika opisuje pozornie śmieszną przygodę jednego ze strażaków, choć jemu samemu zapewne śmiać się nie chciało. Ogniomistrz Modlich, kiedy most runął, starał się wyciągać bosakiem na brzeg płynące rzeką sprzęty, kozy, owce i krowy. W pewnym momencie osunął się ze śliskiego brzegu i spadł na rosnące obok drzewo, na którym spędził pełne 12 godzin. Po wielu wysiłkach udało się jego kolegom ze straży ściągnąć do łodzi przemokłego i wystraszonego bohatera, który swe poświęcenie o mało nie przypłacił utonięciem. A tymczasem wezbrana rzeka niosła zwierzęta, drzewa, zerwane dachy, meble i części domów. Zalane zostały wszystkie fabryki, warsztaty rzemieślnicze, zakłady lecznicze, wille pensjonaty aż do dzisiejszego "amorka". Z Góry Chrobrego miasto wyglądało jak wzburzone morze pokryte brudną, brunatno-szarą wodą. Alarmujące wieści dochodziły z okolicznych miast i wsi. Wody rzeki Nysy zalały miasto i wtargnęły do rynku grożąc podmyciem fundamentów katedrze i ratuszowi i runięciem tych wspaniałych gmachów. Makabryczna wiadomość nadeszła z Jarnołtówka. Nie dość, że runął tam kościół, to woda wdarła się przez mury cmentarne, a silny prąd wyciągnął z grobów około stu zwłok, które płynęły przez całą wieś. W Pokrzywnej woda podmyła nasyp kolejowy do tego stopnia, że szyny kolejowe wraz ciężkimi progami zawisły w powietrzu uniemożliwiając jakikolwiek ruch kolejowy. Zalane zostały całkowicie Bodzanów, Rudawa i Nowy Świętów, gdzie runęło do wody 8 domów. Przestały kursować pociągi do Nysy, Mikulovic i Zlatych Hor. I tu kronika podaje znowu humorystyczny epizod. W jednej z mikulovickich fabryk produkowano na specjalne zamówienie Turcji duże ilości tradycyjnych fezów. 12 lipca woda zalała całą fabrykę i zburzyła magazyn pełen kolorowych fezów tureckich. Dziesiątki tysięcy kolorowych czerwonych czapeczek zamiast do Turcji płynęło wezbraną Białą do Głuchołaz. Pracownicy fabryki i mieszkańcy Mikulovic starali się je wyławiać z wody wznosząc okrzyki rozpaczy, a głuchołazianie mieli w tych trudnych dniach chwile humoru i odprężenia. Nadal jednak ratowali, co się dało. Nie tylko zresztą oni sami. Z Nysy przybyła specjalnie wyszkolona drużyna pionierów, śpieszyli mieszkańcy nie zagrożonych terenów. W obu kościołach odbywały się stałe nabożeństwa, gdzie wierni prosili Boga o pomoc. Dopiero jednak po pięciu makabrycznych dniach, kiedy zza czarnych chmur wyjrzało słońce, poziom wody zaczął się obniżać. Łączne szkody wyrządzone przez powódź wyniosły aż 800 000 marek.
Przez wiele jeszcze tygodni oczyszczano ulice i domy z mułu. Długo jeszcze w powietrzu unosił się stęchły, bagienny fetor mułu, błota i nieczystości. Powoli miasto wracało do życia, tym bardziej, że z wydatną pomocą przyszli powodzianom mieszkańcy terenów nie dotkniętych powodzią. 8 sierpnia 1903 roku przybyła do Głuchołaz Jej wysokość Cesarzowa Wiktoria. Odwiedziła najbardziej dotknięte powodzią miejsca i rannych w szpitalu, przyrzekając daleko idącą pomoc. Nie ograniczyła się, jak to często bywało, do obietnic. Cesarski skarb wyasygnował znaczne kwoty na rzecz odbudowy miasta. Spowodowała, że szybko przystąpiono do budowy nowego trwałego mostu, a brzeg Białej umocniono betonowym murem. Prace te finansowała w całości i sama ich doglądała, dzięki czemu w ciągu dwu lat miasto otrzymało nowy betonowy most, a murowane brzegi zabezpieczyły na wiele lat miasto przed groźbą powodzi. Kiedy w lecie 1905 roku uroczyście otwierano nowy most, na cześć wspaniałomyślnej cesarzowej 22 października zorganizowano w mieście huczne przyjęcia i zabawy ludowe, na których pierwszy toast wznoszono na cześć Solenizantki. I tak po dniach trwogi i wielu miesiącach ciężkiej pracy przy odbudowie, Głuchołazy wróciły do normalnego życia i dawnej sławy uzdrowiska.
1903 - Powódź
więcej zdjęć (17)
Dawniej: 1903 - Hochwasser
Wydarzenia historyczne
więcej zdjęć (6)
Most kolejowy
więcej zdjęć (6)
Dawniej: Biele