Pałacyk Adolfa Schmidta przy ulicy Siewnej 15. W latach 1957-1972 mieścił się tu Państwowy Dom Dziecka imienia Janusza Korczaka, a wcześniej hotel robotniczy ZPW imienia "Wiosny Ludów".
Zastanawiam się, czy podobiektu "Państwowy Dom Dziecka im. Janusza Korczaka nie odpisać" od "d. Zakłady Wyrobów Obiciowych "Vera", a przypisać jedynie do ulicy Siewnej 15.
do Jolanta Mikołajewska: Najserdeczniej dziękuję za podpowiedzi dot. willi. Chciałabym założyć obiekt dla tego budynku. Czy wiadomo, w którym dokładnie miejscu stał, kiedy go zbudowano, a kiedy przestał istnieć. A może wskaże Pani, gdzie można takie informacje uzyskać?
Do Michał. K Zdjęcie jest w albumie "Łódź" Antoniego Szrama wydanym w 1987 roku, więc górne widełki będą nieco niższe. Autorem jest Andrzej Wach. Warto by było dokładniej opisywać wstawiane zdjęcia i nie zapominać o autorach.
Do Polskup: Ta studnia nie daje mi spokoju. Wydawało mi się, że bardzo dobrze znam ten park i nie będę miał problemu z lokalizacją, a jednak. :-(
A może to jest inny park.
do blaggio.: Na pewno nie. Wysiadłem na Kaliskim i poszedłem "w las". Zaraz opowiem dystans do innych zdjęć: 10 minut wcześniej pomnik czynu rewolucyjnego 1905-1975, 8 minut wcześniej jakaś ziemianka/schron. 4 minuty wcześniej jakiś staw z betonowym brzegiem. A ten przejazd na Srebrzyńskiej, co go rano wrzuciłem - 20 minut później. Wszystko spacerek. Zaraz to wrzucę do nierozpoznanych.
do polskup: No właśnie, pierwsza moja myśl to rejon na północny-zachód od tej ziemianki, gdzie właśnie tak utwardzone alejki porobiono wokół wspomnianych stawów. Ale szukanie na g-lu w warstwie uzbrojenia terenu nie pomogło ani tam, ani dalej.
do polskup: To mam pecha. Właśnie gdy to przeczytałem, stałem ortofotomapą centralnie nad tą studnią i miałem tam włączyć GSV. Do tego teraz przybliżywszy bardzo mapę w warstwie BDOT500 zauważyłem ją, ale nie jako element uzbrojenia. To super ;-)
do blaggio.: Z tym prostowaniem to jak z kwadraturą koła czy mapą. I tak jak Ludolfina jest niewymierna, tak nie da się przenieść przestrzeni trójwymiarowej na dwuwymiarową bez zniekształceń. Kwestią umowną jest, na jakie zniekształcenia się godzimy. Często wyprostowanie zdjęcia niesie za sobą skutki uboczne, czy to w postaci "titaniców", czy zaburzenia wymiarów. Oczywiście mówię tu o zniekształceniu perspektywy, a nie kadrze krzywym, bo nieprzemyślanym bądź, co gorsza, wycudowanym. W aparacie, z którego ostatnio korzystam, mam taką przypadłość, że matryca jest obrócona o bodajże 0,6 stopnia. Gdy o tym pamiętam, koryguję fotkę in statu nascendi, gdy nie, mam potem zabawę. Reperować mi się nie chce, zresztą w domu to mogłoby się nie udać. Kochać i prostować :) A złudzeń, zwłaszcza optycznych, korzystając z optyki, czy to szklanej czy białkowej, nie unikniemy. Można najwyżej je zamaskować, czyli poddać kolejnej iluzji :P
do polskup: Zgadzam się z Tobą całkowicie. To, co napisałem, to oczywista prowokacja. Tzw. prostowanie (swoją drogą bardzo mylące określenie) należy uznać tylko za rodzaj protezy. Za jedynie uzasadnione uważam korygowanie w pewnych granicach różnic pomiędzy odzwierciedleniem perspektywy na zdjęciu a tym, jak my ją spostrzegamy swoim okiem w naturze. Na tym zdjęciu nawet gdyby chciało się coś niecoś skorygować, bo jednak coś znalazłoby się, to nie ma nawet jak tego zrobić prostymi narzędziami.
do blaggio.: Oczywiście zrozumiałem Cię doskonale. Raczej pozwoliłem sobie na dygresję na większym stopniu ogólności a propos prostowania :) Kiedyś chciałem tak sfocić Wieżę Eiffela, jak jeszcze pomysł nie stał się powszechny. I udało się. Ale obecnie to oklepane ujęcie.